W 2017 roku zrobię pled!

Marzę o tym, by w roku 2017 postawić przed sobą ambitny, ale równocześnie osiągalny cel rękodzielniczy – chcę mieć własnoręcznie wykonany pled. I mam nadzieję, że dołączycie do wyzwania, bo będzie nam raźniej 🙂 Pomyślałam nawet o nagrodach dla uczestników 🙂

Z jednej strony pled to potężne wyzwanie, z drugiej po rozłożeniu na ponad 50 tygodni powinno być realne, a radość z gotowego wyrobu z pewnością będzie ogromna! Lubię stawiać przed sobą zadania, które na pierwszy rzut oka wyglądają na zbyt duże, by im podołać. W związku z tym, że myślę o kocu już od jakiegoś czasu, to obawiam się, że na jednym może się nie skończyć! Poza tym ostatnio odkrywam radość opatulania się wieczorami z kubkiem herbaty, towarzystwem ulubionych internetowych twórców, książki lub audobooka oraz oczywiście Mojego Mężczyzny. Niech nam więc będzie jeszcze przytulniej… Chcę wydziergać pled jeszcze z jednego powodu – to rzecz, która zazwyczaj we wnętrzu zajmuje honorowe miejsce, więc będzie świadczył o mojej rękodzielniczej pasji i odważnie prezentował ją światu.

Poza tym pod koniec roku chciałam kupić sobie fajny pled do domu i ledwie mi się to udało, po dwóch miesiącach intensywnych poszukiwań! Okazało się, że i owszem są koce piękne i koce ciepłe, takie które mają wartościowy skład, z dużym procentem naturalnych włókien. Ale to są dwie osobne grupy! Połączenie obu cech – urody i jakości w przyrodzie występuje skrajnie rzadko… Ogólnie rzecz biorąc uznałam, że zamiast marnować czas w sklepach z wyposażeniem wnętrz równie dobrze, a z lepszym skutkiem, bo będę mieć taki koc jaki tylko zechcę, mogę to robić w sklepach z włóczką, wybierając surowiec na mój własny pled 🙂 Od tego czasu przeglądam wzory i zastanawiam się, co konkretnie chciałabym zrobić. Do wyboru jest tak dużo tak wspaniałych wzorów, że naprawdę niełatwo się zdecydować! Pomyślałam, że w styczniu i lutym pokażę Wam w ramach cyklu Wzór tygodnia najlepsze pomysły, na które się natknęłam podczas moich poszukiwań.

Ostatecznie zdecydowałam się na dzierganie… dwóch pledów! Z jednej strony nie mogłam się wybrać tylko jednej opcji, z drugiej obawiałam się, że szybko się znudzę i w efekcie porzucę projekt. Pogodziłam w ten sposób skrajne potrzeby i pomysły – z jednej strony zależało mi na zużyciu ręcznie przędzionej przeze mnie bardzo grubej włóczki, z drugiej w ciągu ostatniego pół roku naoglądałam się różnych wariacji na temat cozy memories blanket / sock blanket, bardzo popularnego za oceanem. Najogólniej biorąc jest to resztkowiec mający przywoływać wspomnienia o dawnych robótkach, miejscach i okolicznościach, który zazwyczaj dziergany jest z cienkiej włóczki skarpetkowej. Zresztą o tym projekcie napiszę z pewnością więcej w styczniowym cyklu, bo bardzo podoba mi się stojąca za nim idea, a efekty uzyskiwane przez różne osoby są niekiedy naprawdę zachwycające.

Stanęło więc na tym, że z grubaśnej włóczki dziergam grubaśny, pasiasty koc o najprostszym wzorze z możliwych – gładki prawy ścieg obramowany kilkoma rzędami wzoru francuskiego, żeby krawędzie były ładne i płaskie. Wykorzystałam dostępny online generator pasków (o którym też napiszę w ramach styczniowych inspiracji), bo chciałam czegoś ciekawszego niż pszczoła, czyli równe pasy szarego i żółtego koloru (bo takie akurat kolory mam w zapasach). Jednym z założeń pledowego wyzwania jest dla mnie oczyszczenie „magazynu” na ile to możliwe i unikanie kupowania włóczki, a raczej wyrabianie tego co leżakuje na moich półkach. Przynajmniej w tym wypadku sprawdzi się to w 100%, bo włóczka jest uprzędziona przede mnie i po prostu nie mam jej więcej, a na dorabianie na pewno się nie zdecyduję. W sumie mam do dyspozycji około 1,5 kg grubej, niezbyt równej wełnianej włóczki w dwóch kolorach i to będzie musiało wystarczyć. Pasiaka dziergam na drutach 9 mm, więc mam nadzieję, że szybko pójdzie 🙂

Z mojej perspektywy drugi pled jest znacznie ciekawszy – uznałam, że jak ma być ambitnie, to będzie i postanowiłam dziergać 1 motyw każdego dnia przez cały rok! W ten sposób w ciągu roku uzbieram ich tyle, ile potrzeba na duży pled. Mam nadzieję, że skutkiem ubocznym tego projektu będzie większa motywacja do dziergania i wyrobienie sobie codziennego nawyku związanego z tą czynnością… 1 stycznia 2017 poświęciłam trochę czasu, zrobiłam próbki (No! Naprawdę!) i zdecydowałam się na konkretny wzór – elementy mojego pledu będą proste i efektowne. Dziergam na metalowych drutach Hiya Hiya 2,75 mm, każdy kwadracik ma podstawę 35 oczek, potem dziergam same prawe oczka przez 70 kolejnych rzędów, przerabiając zawsze pierwsze oczko jako prawe przekręcone, a ostatnie zdejmując z drutów bez przerabiania, a na koniec luźno zamykam oczka. Ogólnie rzecz biorąc zero filozofii – to było jedno z moich założeń, bo muszę być w stanie zrobić kwadracik bezbłędnie, nawet gdy jestem zmęczona. Zależało mi przede wszystkim na tym, by wzór radził sobie dobrze z nietypowymi, ręcznie farbowanymi czy wzorzystymi włóczkami i muszę przyznać, że ścieg francuski okazał się bezkonkurencyjny w tym zakresie, bijąc na głowę inne proste wzory. Dodatkowym bonusem jest fakt, że wzór wygląda tak samo z obu stron, więc jeśli przyłożę się do zszywania, to pled będzie dwustronny. Karbowany ścieg dodaje też kwadracikom objętości, więc pled będzie znacznie grubszy i bardziej mięsisty niż wynika to z charakterystyki wykorzystanej włóczki. Jest tylko jeden minus – wydzierganie 1 kwadracika zajmuje nieco ponad godzinę, co oznacza, że każdego dnia będę musiała wygospodarować tyle czasu na moje hobby. Zobaczymy czy się uda… Moje zmagania z kwadracikami możecie śledzić na Instagramie i Facebooku – aby dodatkowo utrudnić sobie zadanie i zmusić się do regularnej pracy postanowiłam każdego dnia prezentować gotowy element 🙂

Przymierzając się do tego całorocznego projektu dziergania pledu w Sylwestra zdecydowałam się utworzyć wydarzenie na Facebooku z tym związane – pomyślałam, że w grupie raźniej i okazało się, że miałam racę. Zainteresowanie przerosło moje oczekiwania – jak zwykle (zawsze wydaje mi się, że jestem jedyną osobą na świecie, która ma dany pomysł i na pewno będę go realizować sama, bo przecież nikt inny nie będzie chciał). W momencie kiedy piszę ten post, wzięcie udziału zadeklarowało prawie 60 osób, a przygląda się zmaganiom kolejne 30. Czyli w sumie niemal sto kobiet chce zrobić coś tak szalonego jak wydzierganie, wyszydełkowanie, uszycie, utkanie, ufilcowanie lub przygotowanie pledu w jeszcze jakiejś innej, nietypowej technice! Im nas więcej tym weselej, zwłaszcza przy tak dużym i długotrwałym projekcie, więc serdecznie zapraszam.

Aha, wyzwanie nie jest ograniczone tylko do pledów, które zostały rozpoczęte w 2017 roku. Wiem z własnego doświadczenia, że zacząć jest łatwo – to skończenie takiego wielkiego projektu wymaga determinacji. Czasem motywacja i inspiracja z zewnątrz staje się niezbędna. Zaczynałam pled dotychczas już dwukrotnie, ale za każdym razem gdzieś po drodze ulatywała ze mnie energia lub natykałam się na przeszkodę, której nie potrafiłam pokonać. Więc, jeśli dziergasz pled już w tej chwili, jesteś w trakcie i odłożyłaś go w kąt, to koniecznie dołącz do nas. Razem łatwiej!

Aby pomóc uporządkować publikacje i ułatwić ich przeglądanie (zwłaszcza na Instagramie) całoroczne wyzwanie ma oficjalny hashtag, który pozwoli zebrać w jednym miejscu publikacje uczestników – oznaczajcie swoje zdjęcia i publikacje związane z zabawą #pled2017

Pomyślałam, że to idealny moment, by przenieść na rodzimy grunt ideę KAL (knitting along, czyli grupowe dzierganie) i/lub CAL (crochet along, czyli grupowe szydełkowanie). Pomysł oczywiście nie jest mój, w robótkowym świecie jest doskonale znany, zazwyczaj takie wyzwanie ma określony czas trwania i różnego rodzaju nagrody dla uczestniczek zabawy. Ja nie zamierzam być gorsza, więc nagrody też będą 🙂 Na razie wymyśliłam dwie, ale ostatecznie może być ich więcej:

1. Nagroda dla najpiękniejszego pledu – wybiorę go pod koniec roku ze wszystkich gotowych zgłoszonych mi pledów
2. Nagroda dla najbardziej produktywnej uczestniczki – trafi ona do osoby, która w ciągu roku zrobi (i będzie w stanie to udowodnić, np. poprzez zdjęcia) najwięcej pledów, tutaj jednak wprowadzam ograniczenia dotyczące techniki wykonania (pledy muszą być wykonywane ręcznie) a także nie mogą być robione w celach zarobkowych (to oczywiste, że jeśli ktoś z tego żyje, to jego produkcja będzie osiągać rozmiary niemożliwe do powtórzenia przez hobbystów).

Jeszcze nie jestem pewna jakie to będą nagrody, ale obiecuję, że warto będzie się postarać, żeby je dostać 😀

Poniżej banery akcji do pobrania i umieszczenia na blogach, stronach, Facebooku i gdziekolwiek Wam się tylko spodoba 🙂

Pled2017ProstokatBig

Pled2017kwadratBig

Pled2017kwadratMini

Co Wy na to? Dajcie koniecznie znać w komentarzach co myślicie i czy macie ochotę na coś takiego?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Może spodoba ci się jeszcze...

13 komentarzy

      1. Ogłaszam wszem i wobec, że jak na razie mam rozpoczęte trzy pledy/koce – jak zwał tak zwał… I jestem na cz. 5 Sophie`s Universe… Zobaczymy, jak to będzie dalej, biorąc pod uwagę to, że do godziny R zostało mi 3 tygodnie…….., ale będę dobrej myśli 🙂

  1. A ja mam takie techniczne pytanie 😀 Zastanawiam się, od jakiś wymiarów koc zmienia się w pled? Bo domyślam się, że kocyki dziecięce się raczej nie łapią…

    1. A wiesz, że ja też się zastanawiałam? I nawet szukałam w Google i słownikach różnicy między tymi słowami 🙂 Ale do niczego konkretnego nie doszłam poza tym, że pled to gruby koc. Ale na chłopski rozum pomyślałam sobie, że koc jednak kojarzy się z tkaniną, ewentualnie z filcem lub podobnym do niego polarem, a pled to bardziej pojemne słowo, które bardziej pasuje do dzianinowych wyczynów.

      A odpowiadając na Twoje pytanie uznałam, że jakiś wymiar trzeba uznać za minimalny do wspólnej zabawy i ewentualnych nagród – kocyk dla lalki jednak się nie liczy, ale kocyk dziecięcy już tak, bo bardzo często jest to emocjonalnie bardzo ważny projekt, więc autorki porywają się na skomplikowane wzory i w efekcie wymaga on dużo pracy i czasem niełatwo go skończyć.

  2. Super wyzwanie..chyba sie podejme…ale jeszcze nie wiem jaki wzorek…
    A czy moze byc pled jednoelementowy, w sendienp wzorek fale lub zwa go zygzag??czy koniecznie elementy??

    natomiast 52projekty tez robie, tak dla siebie,zeby sie z robótkami pospieszyc i robic to co kocham najbardziej….

    1. Spróbuj, co Ci szkodzi! Jak najbardziej pled może być dziergany w całości – ja nie mogłam się zdecydować i dziergam jeden z elementów, a drugi cały 😀

      Co do 52 projektów to niestety po klęsce w pierwszym roku uznałam, że chociaż pomysł jest fajny, to dla mnie nierealny i nie do pogodzenia z pracą. Efekt był odwrotny do zamierzonego, bo zamiast nadrabiać zaległości, to nie mogłam się w ogóle zabrać za dzierganie, gdy zdawałam sobie sprawę jak bardzo jestem do tyłu…

  3. Jeśli o całoroczne dzierganie koca chodzi, to w styczniu zeszłego roku podjęłam się wyzwania na ‚Temperature Blanket’. Co prawda nie miałam włóczek dopasowanych kolorystycznie do temperatury panującej za oknem, więc używałam tego co miałam pod ręką. I w ogóle wyszło tak, że robiłam to całkiem po swojemu. 🙂
    Pod koniec roku uzbierało mi się sporo fragmentów o różnej wielkości,z rozmaitych włóczek, kolorów też było sporo. A po połączeniu tego wszystkiego w całość wyszedł całkiem sympatyczny, duży, ale przede wszystkim ciepły „łaciak” – http://yadis.pl/4153/w-2017-roku-zrobie-pled.html 😀
    W tym roku też chciałam zacząć coś dużego, dzierganego, ale że już jeden koc zrobiłam, to wolałam poszukać innego ciekawego wyzwania. Jednak mój łaciaty pled jest tak rozchwytywany i uwielbiany przez całą rodzinę, że do kolejnego Bożego Narodzenia będę chyba musiała obdarować wszystkich dzierganymi kocami, żeby już ten mój zostawili w spokoju i mi go nie podkradali. 😀
    Swoją drogą, taki własnoręcznie wykonany koc to fajna sprawa. Niech więc moc i wytrwałość, i druty oraz mnóstwo włóczek będą z Tobą! 🙂

    Pozdrawiam,
    Adrianna -Adzik

    1. Wytrwałość to mi się przyda, nawet nie wiesz jak. Dziergam kwadraciki, niewielkie i z cienkiej włóczki, więc w tym projekcie trochę straciłam już parę. Wiem, że nie zdążę z nim w tym roku, bo szczerze powiem, że ścieg francuski to nie jest jedyna rzecz, którą mam ochotę dziergać przez cały rok w każdej wolnej chwili. Postanowiłam więc dać sobie w tym projekcie więcej czasu – 2-3 lata, a w tym roku skończyć tylko pasiasty, żółto-szary koc z grubej, ręcznie przeze mnie przędzionej i farbowanej włóczki. Ale wrócę do niego dopiero jesienią, bo jest już go sporo i przy takich temperaturach jakie panują teraz to można umrzeć z gorąca, gdy leży na kolanach podczas pracy 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *