Piątek prządek

Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zebrać prządki w jednym miejscu w jakiejś cyklicznej akcji. Do głowy przyszła mi cotygodniowa prezentacja tego, co znajduje się aktualnie na Waszych wrzecionach i kołowrotkach, co farbujecie i jak przerabiacie Wasze niteczki. Co Wy na to?

piątek prządek.001

Mam nadzieję, że będzie to dla Was i dla mnie porcja inspiracji i motywacji. A dla osób, które dotychczas nie miały nic wspólnego z przędzeniem zachęta do wypróbowania nowej techniki.

Zacznę więc od tego co u mnie 🙂

Szary i różowy singielWreszcie udało mi się skończyć szarą cieniznę i teraz tylko pozostało mi zdublować nitkę. Oczywiście bez kłopotów się nie obyło, bo szara czesanka była kilkukrotnie farbowana (kolor był zbyt słaby) i w efekcie trochę się sfilcowała, co spowodowało trudności w przędzeniu. Nitka nie jest więc tak równa jak chciałam. Muszę przyznać jednak, że po skręceniu coś o wyglądzie starej szmaty do podłogi lub gigantycznego kota kurzu zza szafy nabrało szlachetnego i pięknego wyglądu. Jestem bardzo zadowolona z uzyskanego efektu.

czesankaMogę się też pochwalić, że doszło do mnie zamówienie z Poltopsu, co oznacza, że mam 5 kilogramów wełny do eksperymentów prząśniczych i farbiarskich. Już nie mogę się doczekać i ciągle zastanawiam się co zrobić z tym dobrem… Mam wrażenie, że powyższe zdjęcie nie do końca pokazuje o co chodzi, więc dorzudam takie z elementem, który pozwoli uzmysłowić sobie wielkość tych „kłębuszków”. Za miernik robi standardowy kubek 300 ml.

Kłębki i kubekCzekam na Wasze linki poniżej i jednocześnie chciałabym prosić uczestniczki akcji o odwiedzenie nawzajem swoich blogów oraz pozostawienie po sobie śladu w postaci komentarza.

 

Przyjmowanie linków w pierwszej odsłonie zabawy trwa do czwartku 30. października do północy. Chciałabym aby kolejne piątki prządek odbywały się co tydzień.

Może spodoba ci się jeszcze...

13 komentarzy

  1. Widzę, że nie tylko ja sie połasiłam na białą wełnę 🙂 też kupiłam ale 250 gram na razie 😉 dokupiłam także barwniki firmy jaquard bo jestem ich niesamowicie ciekawa :). pani sprzedająca ostrzegała mnie, że biała wełna do farbowania wymagająca więcej wprawy, łapie kolor niesamowicie szybko i trwale czyli z płukania juz niewiele zejdzie :). Czekam na efekty!

    1. Ja to od razu z rozmachem – każdy kłąb to mniej więcej 2,5 kg, ale w związku z tym, że to zamówienie hurtowe, to cena jest prawie o połowę niższa niż detalicznie. Odżałowałam raz i będę mieć na pół roku 🙂 Marzę jeszcze tylko o tym, żeby dokupić sobie chociaż kilogram alpaki, ale najpierw muszę podreperować budżet…

      Co do farbowania, to na razie postanowiłam ne kupować barwników tylko wykorzystać te motylki, które mam w domu, a potem rzucić się na kakadu, też w ilościach hurtowych (co najmniej po jednej saszetce z każdego koloru, a jak finanse powzolą to po 2-3 tych mniej popularnych i co najmniej po 5 tych popularnych, np. kolorów podstawowych czy czerni)

      Co do wełny to nie różni się ona tylko kolorem, ale też grubością – naturalna to 23 mikrony, a biała to 28 mikronów – chcę zobaczyć jak obie zachowują się w farbowaniu, czy mają tendencję do filcowania, jak łapią kolor itp. To zdecydowanie kłębki testowe 😀

      1. Biała ma tendencje do filcowania o czym już zostałam poinformowana :). Ja kupiłam z kakdu 17 kolorów wyszło jakieś 49 zł za wszystkie, daj znać gdybys miała dostęp do szerszej palety ich kolorów 🙂

    1. No teraz to już wiem, że nie wystarczy, bo mi się zapasy trochę uszczupliły 🙂 Ale nadal jestem dobrej myśli, tym bardziej, że ostatnio po totalnym szale kołowrotkowym zatęskniłam za dzierganiem i trochę bardziej równoważę obie aktywności. Niech więc chociaż będzie pół roku…

  2. Jeszcze nie w ten piątek, pewnie też i nie w następny, bo roboty mam huk, a czas mi się nie umie rozciągać w nieskończoność. Obecnie siedzę przy maszynie dziewiarskiej i robię komin dla znajomej. Zimno się zrobiło, to i o ciepłych ubraniach ludzie zaczęli myśleć 😛 I nie robię go ze swojego uprzędu, bo niestety za mało przerobiłam włóczki, żeby móc z niej zrobić cokolwiek.
    Aczkolwiek pod projekt się podpisuję, bo może to mnie zmotywuje (jak Tour de Fleece) do większej pracy z kołowrotkiem i wrzecionem 😉

    1. Ty się tak nie zarzekaj, tylko dołączaj 🙂

      Dla mnie Piątek Prządek ma być motywacją i biczem na prokrastynację – dokładnie tak jak Tour The Fleece czy Spinzilla – tyle tylko, że nie raz w roku, tylko co tydzień! Żeby jak najczęściej, a najlepiej codziennie, siadać do kołowrotka chociaż na moment…

  3. No, niestety w ten piątek to ja się zajmuję jeżdżeniem samochodem głównie. Ale może w przyszły… Jutro piorę skopa wełniarza. Będzie się czym zająć 🙂 Pozdrawiam.

  4. Asia coraz bardziej mnie zarażasz swoją miłością do kołowrotka. Jak się tylko okaże, że ten kołowrotek co stoi u mojej teściowej się do czegoś nadaje to chyba zacznę budować jakiś wehikuł czasu 😀

    1. No czekam aż się zaprzyjaźnisz z tym swoim antykiem, czekam i doczekać się nie mogę 🙂 Ileż jeszcze cię będę musiała motywować, żebyś mu się przyjrzała z bliska?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *