Jestem gotowa do zimy!

Dowiedziałam się, że dziś jest I LOVE YARN DAY, czyli dzień kochania włóczki. Idealnie zbiegło się to u mnie z pomysłem pokazania, że zima mi niestraszna w akcji zainicjowanej przez Truscaveczkę. Oto moje zimowe plany włóczkowe na kilka najbliższych tygodni.

gotowa do zimy

Pora na krótką wyliczankę co widać na powyższym zdjęciu – zaczynamy od końca:
– z tyłu widać kukurydzę, czyli samodzielnie przeze mnie uprzędzioną i ufarbowaną na słoneczny kolor wełnę, już powstaje z niej prosty sweter ozdobiony na plecach rozległym wzorem warkoczowym
– nieco bliżej biały kłębek to angora z delikatną wełną merynosów (w proporcji 50/50) mieszana przy dublowaniu, będzie z niej czapka, bo akurat na tyle wystarczy uprzędzione 100 gram
– w pierwszym rzędzie od lewej widać szpulę z nawiniętą porcją cienizny na ażurową chustę – to efekt mojego pierwszego farbowania, 125 gram czeka na szary duet do dubla, który jeszcze się przędzie
– dalej ręcznie farbowana przez Martę z Zagrody włóczka oraz dwa bakłażanowe motki Lifestyle firmy Zitron – powstanie z nich baktus, wzór prosty i niezwykle efektowny
– no i na koniec z prawej strony 3 motki włóczki Baya o pięknych przejściach kolorystycznych, która zostanie przerobiona na kolejny otulacz do kolekcji.

Jestem więc z pewnością gotowa do zimy!

gotowa do zimy

A to i tak na pewno nie wszystko co chciałabym przerobić do końca roku, tym bardziej, że w kilku projektach już finiszuję i nie było sensu ich tu pokazywać. Patrząc na ten koszyk naszła mnie myśl jak bardzo zmieniło się moje dzierganie odkąd mam kołowrotek – zaskakująco dużo włóczek przygotowuję sobie sama i coraz częściej już przędąc nić wiem na co będzie ona przeznaczona. Bardziej też doceniam farbowanie – nietypowe przejścia kolorystyczne czy poprawianie fabrycznej przędzy przez ręczne farbowanie, znajdują ostatnio u mnie wielkie uznanie.

To zaskakujące jak mocno pojawienie się kołowrotka oddziałuje na moje włóczkowe wybory i jak wiele o moim aktualnym guście można powiedzieć na przykładzie koszyka z włóczkami…
Na koniec jeszcze jeden rzut oka na włóczki – nie da się nie kochać takich cukiereczków, prawda?

2014-10-10 16.10.03

Może spodoba ci się jeszcze...

9 komentarzy

        1. Ja bym nie mogła prowadzić pasmanterii, bo nic bym nie chciała sprzedać, tylko wszystko chciałabym zostawić dla siebie 🙂 Biznes nie byłby więc raczej dochodowy…

    1. Lubię planować i realizować plany – to co na zdjęciu to tylko najbliższych kilka projektów, dalsze plany też są, ale jeszcze nie aż tak konkretne, więc nie ma się czym chwalić jeszcze. Na razie mam nadzieję, że do końca roku poradzę sobie z tym co widać i wykończę w międzyczasie coś z pudła wstydu. Uznałabym to za sukces…

    1. Od razu ją zdublowałam, bo nie mogłam się wprost doczekać końcowego efektu 🙂 Jestem zadowolona i planuję teraz co zrobię z nią dalej… Pomysłów mam oczywiście nadmiar i w związku z tym nie robię nic 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *