Warsztat Dziewiarki – nowy cykl na blogu

W związku z wczorajszą dyskusją pod wpisem z podsumowaniem maja postanowiłam pójść za radą Anek73 i stworzyć na blogu kilka cykli, które pozwolą mi uregulować pisanie. Warsztat dziewiarki pojawia się zatem na blogu jako pierwszy, ponieważ siedzi mi w głowie już od dawna, tylko jakoś dotychczas nie było na niego okazji.

Warsztat dziewiarki

W ramach tego cyklu każdy będzie opatrzony tagami Warsztat Dziewiarki oraz Sekrety Warsztatu, żeby zainteresowane osoby łatwiej mogły dotrzeć nie tylko do najnowszego wpisu, ale także do wcześniejszych.
Oto lista najważniejszych tematów, które chce poruszać w ramach cyklu:

– rodzaje drutów i szydełek
– różnice pomiędzy produktami różnych firm
– przydatne akcesoria dziewiarskie
– nietypowe akcesoria dziewiarskie
– gadżety dziewiarskie
– programy i narzędzia internetowe dla dziewiarek
– tips & tricks, czyli dziewiarskie porady
– techniki i materiały, które można wykorzystać w dzianinie
– recenzje włóczek
– recenzje książek robótkowych z mojej półki
– prezentacja moich zasobów dziewiarskich
– recenzje pasmanterii stacjonarnych i internetowych
– miejsca przyjazne dziergającym osobom

Jeśli nie wymieniłam jakiegoś tematu, który Waszym zdaniem powinien znaleźć swoje miejsce w tym cyklu, to koniecznie dopiszcie go w komentarzach 🙂

Posty z tego cyklu będą ukazywać się w każdy wtorek poczynając od przyszłego tygodnia. Na początek opiszę Wam cechy charakterystyczne, podobieństwa i różnice pomiędzy drutami z żyłką 3 najpopularniejszych na polskim rynku firm – Addi Hiya-Hiya oraz KnitPro.

Co Wy na to?

 

Może spodoba ci się jeszcze...

16 komentarzy

    1. Staram się porządkować świat wokół siebie, bo na co dzień jestem straszną bałaganiarą. Planowanie i organizacja to mój ratunek 🙂

  1. Bardzo fajny pomysł. Jesteś tak dokładna i skrupulatna w opisie, że chyba nic już nie ma do dodania 😉 A propo knit pro – mam podtswowy zestaw de lux i notorycznie odkręcają mi się w nich żyłki? Czy to normalne w tych drutkach? Jest to bardzo uciążliwe przy przerabianiu włóczek typu lace, gdy nitka wpada mi w szparę ;/ Dodatkowo dokupiłam sobie druty knit pro nr 3 ( do wymiennych żyłek) i jeden z nich na skazę nie pozwalającą do końca na wkręcenie żyłki. Czy wam tez się to zdarzyło?
    pozdrawiam Asia

    1. Dziękuję za komplementy i cieszę się pomysł przypadł do gustu nie tylko mi 🙂

      Co do żyłek to ja podczas pracy rozkręcam wszystkie druty, więc nie będę obiektywna udzielając odpowiedzi 😉

      Przy KnitPro także zdarzyła mi się kiedyś skaza, na drewnianym szydełku – nie było dokładnie wyszlifowane, fragment drewna musiał być miększy i zrobił się „ząbek”, który delikatnie łapał włóczkę podczas pracy i bardzo przeszkadzał. Szydełko było podwójne, więc używałam tylko jednej części, ale pamiętam, że byłam solidnie rozczarowana, bo kosztowało sporo. Na szczęście działający kawałek tak dobrze się sprawdzał, że wybaczyłam niedoróbkę 😉

    2. Pracuje jakiś czas na wymiennych KnitPro, problemów ze skazą jeszcze nie miałam. Co do odkręcania to faktycznie sie zdarza, jeśli nie dokręce porządnie kluczem. Czasami proszę męża bo ma więcej siły 😉 Ale ogólnie jestem z nich bardzo zadowolona, nie miałam w rękach Hiya-Hia ale w porównaniu do pozostałych, KnitPro są dla mnie najlepsze.

  2. Żeby druty się nie odkręcały trzeba je solidnie dokręcić, używając jako blokady „klucza”, czyli tego drucika z uszkiem – wkładamy w dziurkę na końcówce żyłki i suchą ręką mocno dokręcamy drut. Mimo to czasami odkręca mi się jeden z drutów – tylko prawy, bo nim przerabiam, więc siłą rzeczy jest bardziej narażony na obluzowanie – to chyba wina nabierania narzutów. Jak włóczka zacznie zahaczać o szparę, wyciągam końcówkę razem z gwintem od żyłki i znów dokręcam kluczykiem.
    Mam metalowe Knit Pro od 3 do 6 – długie i krótkie, kilka par akryli i jeszcze komplet drewnianych Prym na licencji KP. W bardzo grubych, chyba 15 jeden z drutów miał feler – przekręcony gwint, więc ledwo trzyma się żyłki, ale tak rzadko ich używam, że jakoś to przeboleję. Natomiast z niektórych metalowych KP bardzo szybko zlazło mi niklowanie przy gwintach i zrobiły się na nich matowe, żółtawe plamy. Niby nie przeszkadza, ale wygląda tak sobie. Generalnie nie przepadam za drutami na żyłce, jakoś mi się wolniej na nich robi i bardziej kłują mnie w palec przy zsuwaniu oczek (akryle są bardzo ostre). Wszystko, co się da, robię na prostych, nawet udało mi się gdzieś dostać piątki o długości 40 cm. Super. A z kosmicznych technologii, bardzo mi przypadły do gustu KP carbonz. Dobre są. Ciekawa jestem recenzji Addi i HH, cenowo wyższa półka niż KP. No i tego przeglądu pasmanterii 😀 Mam swoje ulubione miejsca, ale i takie, na których bardzo się zawiodłam. Pozdrówka i czekam na kolejne posty z opiniami o drutkach.

  3. Rzeczywiście KnitPro bez kluczyka ani rusz! Ale i on nie zawsze gwarantuje sukces, chociaż z moich obserwacji, jeśli gwint jest prawidłowy i naprawdę się przyłożę do przekręcania, to mocno trzymają. Ale pamiętanie o tym druciku w moim wypadku jest kłopotliwe (zazwyczaj zapominam go wziąć ze sobą jak gdzieś jadę itp.)

    Strasznie mnie zdziwiłaś tymi prostymi drutami! U mnie było tak, że jak kupiłam pierwsze na żyłce, to już nigdy nie wróciłam do prostych! Prostymi to trzeba się namachać, potrzeba też znacznie więcej miejsca wokół siebie do dziergania, robótka ciąży, no i przynajmniej u mnie robi się znacznie wolniej niż na okrągłych.

    1. Pomysł na ten cykl urodził mi się w głowie przy okazji przeglądania bloga aeRmade, która gdzieś tam między innymi chwaliła się posiadanymi zasobami. Pomyślałam sobie, że w sumie to mam się czym chwalić – samego sprzętu dziewiarskiego różnego rodzaju mam całą szufladę w komodzie i ciągle dokupuję jakieś nowości, bo po prostu sprawia mi to przyjemność. O włóczkach to nawet nie wspominam, bo wyłażą z każdego kąta w mieszkaniu… 🙂

  4. ale fajny pomysł
    chętnie sobie poczytam o Twoich przemyśleniach, zwłaszcza recenzje włóczek, bo ja jakoś poza DROPSa nie mogę wyjść, co postanawiam, że kupię coś innego, to się okazuje, że jest promocja na dropsa 😉

    1. Jak tak kiedyś miałam z Yarn Art, bo ich włóczki są kolorowe, wełniane i niedrogie, więc rzadko wychodziłam poza tę firmę, ale teraz mocno się rozwinęłam w tej kwestii 🙂 A włóczki to wdzięczny obiekt badawczy, więc będę testować, że hej!

  5. Super, czekam z niecierpliwoscia. Nie wiem dlaczego, ale nigdy mi sie nie udalo otworzyc Twojego newslettera, zawsze pisze mi ze jest blad. Pozdrawiam Beata

    1. Zmartwiłaś mnie tym newsletterem :/ Wolałabym, żeby działał…

      Czy możesz zrobić mi print screena z błędem, jaki ci się pokazuje i dokładniej opisać całą sytuację? Może uda mi się na tej podstawie coś naprawić. Jeśli możesz wyślij mi to na adres Joanna.Cosel (małpa) gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *