Kocham dziergać, ale nie jestem staruszką

Kilka dni temu krew w żyłach hafciarek zagotowała publikacja Wysokich Obcasów. Z artykułu wynikało, że haftem trudnią się wioskowe staruszki na wymarciu i kraje trzeciego świata, co spotkało się z zasłużonym oburzeniem. Niestety, obraz osoby robiącej na drutach w oczach statystycznego Polaka jest podobny…

kocham dziergac

Czas więc powiedzieć wprost – ROBIĘ NA DRUTACH, ALE NIE JESTEM STARA!

Podobnie jak w wypadku hafciarek, tak i w przypadku dziewiarek opinia społeczna jest bezlitosna. Haft to w pierwszym skojarzeniu przeciętnego Kowalskiego nic innego niż rzyg, bełt czy paw, a robótki ręczne to raczej czynność seksualna niż kreatywne hobby. No i oczywiście ten obraz pomarszczonej, przygarbionej staruszki, jedną nogą stojącej już w grobie, która uparcie (z nudów albo starczej demencji) przekłada wte i nazad te nieszczęsne oczka.

W rzeczywistości jest inaczej…

Wiem co mówię – uczestniczę w kilku grupach robótkowych na Facebooku, czytam sporo blogów na ten temat, co tydzień spotykam się online, o jednym miejscu i czasie z kilkuset podobnymi mi wariatami na spotkaniach, gdzie wymieniamy się pomysłami, poradami i podpowiedziami, motywujemy się do pracy i pomagamy sobie nawzajem. Raz na kilka tygodni spotykam się z z dziewiarkami osobiście, także w celu wymiany doświadczeń. Sądzę, że średnia wieku wśród internetowych dziewiarek to około 35-40 lat i zauważam coraz większą populację młodych dziewczyn, które sięgają teraz po druty.

Co do babciowości, to cóż, nie jestem nawet matką, więc chyba nie ma o czym gadać, prawda? Żyję tak jak moi rówieśnicy, prowadzę firmę, chodzę na imprezy, spędzam czas z przyjaciółmi, mieszkam w dużym mieście i korzystam z jego kulturalnej oferty. Wieczorami oglądam filmy, czytam książki i słucham audiobooków, jednak zamiast wpatrywać się bezmyślnie w telewizor i bezproduktywnie marnować godziny, mam w rękach druty i coś tworzę.


Inspiracja #16
Dziś chcę Wam pokazać tradycyjne wzory estońskie, to przecież tuż za naszymi granicami, a tak słabo są u nas znane (w przeciwieństwie do nieszczęsnych norweskich wzorów wrabianych z reniferami). To estońskie szale były dla mnie największą motywacją, by sięgnąć po druty – w czasach studenckich nie stać mnie było na zakup gotowego wyrobu, więc postanowiłam, że się nauczę i sama sobie wydziergam 🙂

Wzór pochodzi z książki Knitted Lace of Estonia i zawiera mój ulubiony motyw konwalii.

Koronka estonska

 

Jeśli też uważasz za krzywdzące to jak społeczeństwo postrzega osoby robiące na drutach, to udostępnij ten artykuł, powiedz, że się ze mną zgadzasz w komentarzach (albo wytknij błędy w moim sposobie myślenia), umieść grafikę na swoim blogu. Po prostu wyraź swoje zdanie! Mam szczerą nadzieję, że jeśli wystarczająco dużo osób zacznie mówić o tym wokół siebie, to i społeczny klimat się zmieni…

Może spodoba ci się jeszcze...

65 komentarzy

  1. Staruszki robią przetwory i umieją opiekować się roślinkami w doniczkach (w odróżnieniu od młodych osób, mordujących kolejne aspidistry i zamiokulkasy).

    Mnie zawsze bawi „O, robisz na drutach? Moja babcia/prababcia też robiła…” 😉

    1. Takie uwagi, to ja nawet lubię, bo zazwyczaj wiążą się one z jakimś sentymentem (ewentualnie zabawną historyjką o sweterku w renifery) osoby mówiącej. Wkurza mnie natomiast „Robisz na drutach? Przecież to zajęcie dla emerytek/bezrobotnych!”

      Co do przetworów to nie do końca prawda z tymi staruszkami (np. moja prawieteściowa robi genialne przetwory, sama też miałam swego czasu takie przebłyski). A co do kwiatków to prawda, sama prawda i tylko prawda (pozdrowienia od roślinnego mordercy we własnej osobie) 🙂

  2. Kiedyś bardziej się tym przejmowałam, słyszałam hasła „jesteś jedyną osobą w takim wieku, która robi na drutach”. Słyszę tez skojarzenia z babcią, prababcią i to zawsze wywołuje uśmiech. Ja też podkreślam, że znam wiele blogów prowadzonych przez młode osoby. Moja pasja dodaje mi sił i wprowadza powiew nowości.

    1. Ja się nie przejmuję, robię swoje i mam w nosie to co mówią inni, ale czasem po prostu mnie wkurza jak bardzo nieprawdziwy jest obraz osób robiących na drutach i jak się zmienił w ciągu ostatniego dziesięciolecia, co w społeczeństwie przeszło kompletnie bez echa…

  3. Mój młodszy brat cioteczny poprosił w któreś wakacje, żebym go nauczyła robić na drutach, bo skoro wciąż to robię, to musi być fajne. Ale bakcyla nie złapał. 🙂

  4. wszystko fajnie i super, ale…. broniąc swoich racji, nie zapominajmy o tym, że my też: i te starsze i te młodsze – też kiedyś się zestarzejemy. I nie wiemy czy czasem i nam nie jest pisana demencja. Na miłość boską starość to nie wada!!! Ludzie starzy to nie jest gorszy gatunek człowieka!!!! Apeluję, abyśmy o staruszkach wypowiadały się z szacunkiem należnym dla tego wieku! Wiem Yadis, że nie było Twoim zamiarem gardzenie osobami starszymi, ale czytając Twoją wypowiedź czy patrząc na banerek niestety odniosłam takie wrażenie. Ufam, że to tylko niezamierzona niezręczność. Przeczytaj to co napisałaś, wyobrażając sobie że jesteś 90-letnią staruszką z jedną nogą w grobie…. jak się poczułaś?

    1. Każdego z nas czeka starość, wiem to i mam dla osób wiekowych ogromny szacunek, a mój opis to celowa przesada – niestety tak wyglądam przez moment w oczach osoby, której mówię, że robię na drutach albo w opowieściach ludzi widzących mnie gdzieś z drutami, który potem mówią o tym swoim znajomym…

      Nie jestem wówczas panią w średnim wieku, miłą babcią z drutami, tylko właśnie staruszką – taką jak tutaj http://sheknitsandpurls.files.wordpress.com/2012/01/granny-knitting-4.jpg

    2. Sądzę, że absolutnie nie chodziło Yadis o wytykanie nikomu wieku. Tak się niestety wszystkim kojarzą druty z „babcią”. A obrażają ludzie, którzy tak właśnie mówią. Zawsze powtarzam wtedy, żeby babcia robiła na drutach w przyszłości musi się nauczyć tego w młodości. Uważam też, że wiek nie powinien mieć ograniczeń do realizacji jakichkolwiek życiowych pasji i zainteresowań. Nawet ten „bardzo dojrzały” 🙂
      Może lepiej słowo staruszka umieścić w cudzysłowie?

  5. Ciekawe, bo moje młode znajome, kiedy dowiadują się, że robię na drutach to a) proszą, żebym im coś wydziergała, b) proszą, żebym nauczyła je dziergać. Komentarze facetów są różne, ale raczej nie negatywne, bo ja z tych sukowatych jestem, więc wiedzą, że by im w pięty poszło. No i powiedzmy, że nawet zostawiając wiek na boku, mój image zdecydowanie odbiega od wyobrażenia przeciętnej staruszki.

    Yadis, Twója akcja generalnie mi się podoba, ale jedno bym zmieniła w tym banerze – zamiast pisać „ale nie jestem staruszką”, napisałabym raczej „i mój wiek nie ma nic do tego”. W końcu starsze kobiety też dziergają i w ich przypadku także nie świadczy to o demencji czy jakkolwiek inaczej ujmowanej gorszości.

    1. Tak jak pisała Agsza – nie chodziło mi absolutnie o to, żeby komukolwiek wypominać wiek. Bardzo mi się podoba Twoja propozycja, ale niestety nie oddaje w pełni tego co chciałam przekazać – nie chcę być kojarzona z wsią, społecznym marginesem, krajami trzeciego świata i starością (pojmowaną w takim negatywnym sensie) ze względu na moją pasję. A robienie na drutach od razu, automatycznie wywołuje „babciowe skojarzenia” (niedługo po nich następują występują kolejno prośby o zrobienie, a potem chociaż o naukę dziergania, jeśli w grę wchodzi ktoś znajomy).

      Zresztą post jest w części odpowiedzią na artykuł w Wysokich Obcasach, którego przesłanie jest dość oczywiste i z którym się nie zgadzam.

      1. 1. A dlaczego wieś stawiasz na równi z marginesem społecznym czy krajami trzeciego świata? Co w niej takiego złego? Dlaczego powtarzasz stereotypy?
        2. Powtarzając stereotypy umacniasz je.
        3. Piszesz o celowej przesadzie. Dokładnie tych samych argumentów do swojej obrony używa bohaterka artykułu z Wysokich O. A przecież piszesz że ten artykuł Ci się nie podoba. Czy to nie trochę taka „filozofia Kalego”? Kali ukraść krowa – dobrze! Kalemu ukraść krowa – źle! Dlaczego broniąc swoich racji obrażamy innych? To nie w porządku!

        1. Absolutnie nie stawiam wsi na równi z marginesem społecznym i/lub krajami trzeciego świata. Po prostu nie należę do żadnej z tych kategorii i nie utożsamiam się z żadną z nich, a są one powszechnie kojarzone z rękodziełem. Dlatego występują obok siebie.

          Co do wieku, to także nie utożsamiam się z obiegową opinią o tym, że na drutach robią staruszki. Przykro mi jeśli kogoś takie stanowisko obraża czy zasmuca, ale nie chcę i nie będę rozmywać mojej opinii, dlatego że może wtedy byłaby poprawna politycznie. Na blogu mówię za siebie, ze swojego punktu widzenia i wyrażam moją opinię.

          Na koniec jeszcze sprawa artykułu – czytałam go wczoraj, wraz z komentarzami i absolutnie nie ma tam krzty przejaskrawienia czy przesady, jest tylko głęboka niewiedza i brak elementarnej znajomości tematu, na który się wypowiada…

  6. Brawo! Ja to się chyba urodziłam z drutami w rękach, no może nie aż tak ale moja przyjaźń z drutami trwa już ponad 35 lat i mam nadzieję, że potrwa jeszcze tyle samo. Podoba mi się Twój artykuł i z przyjemnością udostępniam na fejsie. Pozdrawiam

  7. Czytałam na jednym blogu wypowiedź apropo artykułu i też wszyscy w komentarzach i autorka bloga byli nim oburzeni. Skoro tylko staruszki parają się haftem to jestem stara 😉 Też uczestniczę w spotkaniach robótkowych na facebooku i nie ma tam tylko starszych osób 🙂 Młodsi mają inne spojrzenie czego uczą się starsi, a od starszych też się uczymy , bo mają więcej doświadczenia.

    1. Moim zdaniem najpiękniejsze w Internecie (i nie tylko) jest obecnie to, że każdy może się uczyć od każdego niezależnie od wieku 🙂 Sama jestem przykładem, że przerosłam pod względem umiejętności moją Mistrzynię, cioteczną babcię która uczyła mnie robótek w podstawówce.
      I kiedyś jak od niej, a teraz ona ode mnie…

  8. Krzywdzące jest postrzeganie osób niepełnosprawnych jako gorszych dlatego osobiście uważam, że w tym przypadku taki statystyczny Polak krzywdzi raczej samego siebie ograniczając się tego rodzaju stereotypami. Dziergam w miejscach publicznych (co już można by uznać za pewien manifest) gdzie każdy widzi, że jestem osobą młodą i nie spotkałam się dotąd z krytyką, czy stwierdzeniami, że robótkami zajmują się tylko babcie, wręcz przeciwnie ludziom albo jest to całkowicie obojętne albo wykazują życzliwe zainteresowanie 🙂

    1. Dziergałam w najróżniejszych miejscach i spotykałam się z najróżniejszymi reakcjami. Tak jak piszesz zazwyczaj jest to obojętność, czasem jest to zainteresowanie i wspominki, ale zdarzają się też docinki, przykre uwagi i zaskoczenie co najmniej jakbym była fakirem (a mam tylko dwa ostre elementy w zanadrzu, a nie 200)…

      PS. W całym tekście nie ma słowa o osobach niepełnosprawnych.

  9. Za każdym razem jak mówię,że haftuję to wszyscy się ze mnie śmieją,że nie powinnam tyle pić, ale jak tylko zobaczą to co robi od razu zmieniają zdanie. Nawet słyszę od tych samych ludzi,że jestem zdolna i faktycznie to są śliczne rzeczy. Przykre jest to,że zazwyczaj negatywnie wyrażają się ludzie,którzy zazdroszczą nam talentu…
    Swoją drogą to takich skarpetek jakie robiła moja babcia już nigdy mieć nie będę,aż żałuję,że babcia nauczyła mnie tylko podstawowych ściegów na drutach:/ Dodam jeszcze,że była mistrzynią w ekspresowym robieniu sweterków i nie obraziłabym się gdyby ktoś powiedział,że dziergam jak moja babcia:)

  10. Zapomniałam jeszcze dodać,że mam 22lata, swoją pierwszą zakładkę wyhaftowałam jak miałam 12,a pierwszy krzywiutki szalik zrobiłam jak miałam 8 chodziłam w nim z dumą 😉

    1. Moją przygodę z rękodziełem zaczęłam od haftu, ale później z tego wyrosłam i Przerzuciłam się całkowicie na druty i szydełko 🙂 Moja pierwsza szydełkowa serwetka straszy falbankami w moim domu rodzinnym – mama zachowała ją na pamiątkę…

      Post powstał dlatego, że mam trochę dość, że gdy mówię mam znajomą dziewiarkę, to muszę od razu dodawać ile ma lat i że nie jest na emeryturze, a takich ewenementów jak ja jest więcej (mam lat 28, robię na drutach od kilku, a na szydełku od kilkunastu).

  11. Zdecydowanie popieram! Ja jeszcze co prawda nie robiłam rzeczy na drutach, ale szydełko kojarzy się podobnie, więc udostępnię na swoim blogu Twój obrazek:)

    Pozdrawiam serdecznie!

  12. Już przestałam się przejmować opiniami innych… i ich nie wiedzą co to robótka ręczna, rękodzieło lub nawet słowo pasja niektórym jest nieznana… a jestem nawet wiekowo niżej niż przedział jaki podałaś. Zajmuję się rękodziełem od dziecka i zawsze spotykałam się z pewnego rodzaju „zdziwieniem społeczeństwa” ;-)) Pod postem się więc podpisuję! ;-))

  13. Zgadzam się, jest coraz więcej młodych „dziergających” i chwała za to 😉 Mi też dopiero stuknęła trzecia dekada, a szydełkuję, na nowo,od około dwóch! A z szydłem w dłoni można mnie było już znaleźć gdzieś w kącie jako kilkuletnią dziewczynkę 🙂
    Pozdrawiam wszystkie dziergające Panie – i młode, i te starsze też 😉

    1. Podpisuję się pod hasłem obiema rękoma 🙂 U mnie zaczęło się od haftu krzyżykowego jakieś 20 lat temu, trochę później przyszedł czas na druty i szydełko – a za rok stuknie mi 40-tka :))))) co prawda na początku wzbudzałam zdziwienie wśród rodziny i znajomych, a teraz się człowiek nie może opędzić, bo każdy chciałby mieć coś tam wyhaftowanego lub wydzierganego :)))))
      pozdrawiam

  14. Na FB napisałam i tu powtarzam: Myślę, że trochę idziemy w złą stronę. Na blogu próbując wytłumaczyć swoją wypowiedź Yadis trochę przesadziła, zgadzam się. Ale myślę, że to tak wyszło „przy okazji”. Sama jestem „ze wsi” i to jeszcze ze ściany wschodniej. Nie czuję się ani lepsza ani gorsza, tak samo podchodzę do wykształcenia, ludzie są różni.
    Ale tu chodzi o coś innego. Jedynie o to, że to wcale nie tylko osoby starsze dziergają, ale też w każdym wieku.
    I tak pojmujmy przesłanie Yadis. Mnie też aż zatrzęsło jak czytałam artykuł w GW. Czasem nie do końca umiemy wyrazić własne zdanie, ale nie łapmy się za słówka.

    1. Po przeczytaniu Waszych komentarzy , stwierdziłam, że nie ma wypowiedzi żadnej kobietki ,która na czymś i czegoś nie robi. A czy ma 20 czy 80 lat dla mnie nie ma znaczenia, Każdy robi co lubi. Ja jestem z tych lat co to w szkole podstawowej na zajęciach praktyczno technicznych uczyliśmy się robić na drutach, szydełku , wyszywać krzyżykiem , czy innym ściegiem,obszywanie , podszywanie i z tamtych lat pamiętam jak to się robi. A te osoby co twierdzą, że babcie to robią najprawdopodobniej nawet guzika nie potrafią przyszyć. A tak w ogóle babciami zostają kobiety nawet nie przekraczające 40 lat. Mając 24 lata dorabiałam robiąc na drutach . A ile lat i skąd te paniusie pochodzą, że tak twierdzą , Niech mówią co co im ślina na język przyniesie i niech zazdroszczą wydzierganych przez nas niepowtarzalnych bluzeczek, sweterków , serwetek, wyszytych obrazów, świątecznych ozdoby.

      1. Przez część tych osób oczywiście przemawia zazdrość, zawsze się taki element gdzieś znajdzie. Ale niestety w wypadku większości to zwykła nieświadomość – dziewiarstwo to coraz popularniejsze, ale wciąż niszowe hobby. Zazwyczaj statystyczny Polak nie zna nikogo, kto robi, nie ma szans pooglądać prawdziwych drutowych czy szydełkowych cudów i jego jedynym skojarzeniem jest odległe dzieciństwo, dziergająca babcia, zazwyczaj potrafiąca wykonać tylko najprostsze wzory, do tego zazwyczaj z najgorszych włóczek…

    2. Jola, dzięki za to spokojne, wyważone zdanie…
      Ja niestety nie zawsze taka jestem, ale chodzi mi dokładnie o to, o czym piszesz 🙂

  15. Moje zdanie jest podobne jak moich przedmówczyń. Tylko śmiem twierdzić, że pomału (choć w ślimaczym tempie) zmienia się pogląd na dziewiarki (hafciarki). Pomału zaczyna społeczeństwo zauważać, że osoby tworzące swoje prace rekami i sercem to nie tylko staruszki.
    A zapomniałabym jestem następną w Polsce osobą, która haftowała publicznie 🙂

    Oczywiście banerek pożyczam 😀

  16. Nie podoba mi sie to haslo. Zgadzam sie z przedmowczyniami, ze jest po prostu niesmaczne i spycha na margines osoby starsze.

    Rozumiem ze fajnie jest budowac swoje ego jako dziewiarki jako syper lansiarskiej osoby z pasja ale czemu kosztem negatywnych odniesien do starszych osob?

    Nie ma nic zlego w wioskowych babciach ktore robia swoim wnukom swetry bo nudzi im sie na emeryturze. One dziergaja i my dziergamy – nie widze powodu dla ktorego jedna z tych grup mialaby sie czuc gorsza/lepsza i na jakiej podstawie.

    Mam 26 lat, jestem ateistka, nie mam dzieci ani kotow i nie zamierzam ich miec – ale gdyby ktos patrzac na moje prace stwierdzil ze pewnie jestem stara babinka ktora co tydzien chodzi z gromadka wnukow do kosciola na jakiejs wsi o nazwie Zadupie Slaskie to nie mialabym nic przeciwko. Takie tez istnieja. Takie tez robia na drutach. Niektorzy ludzie nie znaja mlodych dziewiarek, nie wiedza ze istniejemy i uwazaja ze na drutach robia tylko babcie. Co za problem? Mnie to osobiscie nie boli.

    1. Przepraszam, że Twój komentarz pojawił się na blogu z opóźnieniem, ale złapał się w filtr antyspamowy 🙂

      Co do Twojej wypowiedzi, to już podkreślałam, że absolutnie nie zależy mi na obrażaniu, poniżaniu czy deklasowaniu osób starszych. Najważniejszym przesłaniem tego tekstu jest moim zdaniem zwrócenie uwagi na to, że dziewiarki nie są jednolitą grupą i stereotyp mówiący o babinkach-emerytkach już dawno się zdezaktualizował, bo obecnie coraz więcej młodych osób sięga po druty. I często to właśnie ta młoda generacja nadaje ton dziewiarstwu ręcznemu ze względu na łatwi dostęp do materiałów edukacyjnych, wzorów, wsparcia innych pasjonatów w Internecie. Bo dla młodego pokolenia często to prawdziwa pasja, a nie tylko sposób zabicia czasu czy konieczność (jak to miało miejsce dawniej) – z mojej perspektywy widzę wyraźną różnicę między tymi dwoma grupami w moim otoczeniu, jednak nie twierdzę wcale, że są one jednorodne i się nie przenikają (znam też starsze dziewiarki, które naprawdę kochają to co robią, często zaczynają korzystać z najnowszych technologii, żeby rozwijać swoją pasję w oparciu o Internet itp.)

  17. Ja jestem może z tych bardziej umiarkowanych, jednak nie znoszę szufladkowania i wyrabiania sobie opinii na jakiś temat z góry. Wielu moich znajomych z półuśmieszkiem podchodziło do mojego hobby, dopóki nie zobaczyli rezultatów. Teraz koleżanki (starsze) chciałyby, żeby coś zrobić dla nich i podziwiają. Ja namawiam do drutów i rękodzielnictwa w ogóle (z sukcesikiem ;)).
    Banerek chętnie pokażę, jeśli będzie miał nieco zmienioną treść. Wyżej kai proponowała: „i mój wiek nie ma nic do tego”. I sądzę, że to jest bardziej ok.
    Można też w drugą stronę: „Bez względu na mój wiek – kocham dziergać!”

  18. Robie na drutach całe moje zycie. Na szydełku robiłam jeszcze zanim zaczęłam chodzić do szkoły i nigdy nikt mnie nie docenił ani nie szanował . No może za wyjątkiem czasów kiedy w Polsce były puste półki Ja w ogólniaku robiłam za darmo swetry moim koleżankom z ławki .Z wiskozy były albo że sprutych innych swetrów . Dziś mie mieszkam w USA i dopiero teraz czuję się fachowcem i expertem jednoczesnie . Ludzie zachwycają się moja wiedza i talentem. Bardzo się ciesze ze tak się potoczyło moje życie i nareszcie mogę robić to co kocham najbardziej. Marzę żeby zaistnieć na okładce knitters albo vogua. A tu jest takie magiczne miejsce ze marzenia się spelniaja. Przyłączam się do Twojego apelu i trzymam dziewczyny z wami druciarami(i tez nie jestem jeszcze taka stara). Mam też własną stronę, zapraszam serdecznie i pozdrawiam wszystkich druciarzy♡♡♡♡♡♡♡

  19. Mam 40 lat i robię na drutach, moja córka ma 18 lat i robi na drutach (sama i z własnej woli się nauczyła a teraz dzierga!) Mniemam, że obie nie jesteśmy staruszkami 🙂

  20. Z największą pasją dziergałam na drutach kiedy miałam 20-30 lat, w tym na studiach (miedzy zajęciami i czasem pod ławką na nudnych wykładach), w pociągu i na dworcu i na ławce w parku, często z koleżanką-dziergaczką. Nie spotkałam się nigdy z głupimi uwagami. Może świat się zmienił… Teraz jestem znacznie bardziej dorosła :))) ale jeszcze nie staruszka, no i może mam takie szczęście, ale nadal częściej spotykam się z zaciekawieniem, podziwem dla umiejętności i pasji, niż z dowcipami czy uśmieszkami politowania. Ale faktem jest, że mówię o tym na ogół mając jednocześnie w ręku mój haft, z całą pewnością bardziej imponujący niż hafciki Basi Metelskiej, które były w Wysokich Obcasach. I jest to z mojej strony świadoma asekuracja, niestety, bo jednak zdaję sobie sprawę, co osoby niezorientowane czasem myślą o haftującej czy dziergającej kobiecie w średnim wieku ;). Tak więc Twój banerek umieszczę na moim blogu i w najbliższym czasie postaram się napisać post na ten temat :)))
    http://kalliope-swiat-rownolegly.blogspot.com/

  21. Robię na drutach od 40 lat, czyli zanim poszłam do szkoły już dziergałam. W tym celu (żeby przeczytać poradnik dla dziewiarek z lat 60-tych – własność mojej Mamy-nauczyłam się wcześniej czytać). Mogę być staruszką, co mi tam. Dwa lata temu nauczyłam się szydełkować – na szczęście czytać już umiem. Ale frajda.
    Pozdrawiam wszystkie dziergaczki bez względu na wiek i staż.

    1. Zawsze twierdziłam, że starość to pewien stan umysłu i nie ma nic wspólnego z metryką 🙂

      U mnie z nauką drutów było podobnie jak u Ciebie z szydełkiem – nauczyłam się z książek kilka lat temu, a potem wpadłam po uszy. Natomiast na szydełku potrafię robić od podstawówki i w pewnym momencie naprawdę dużo dziergałam tą techniką.

  22. Ciekawe co by powiedziała autorka tekstu z Wysokich Obcasów gdyby spojrzała teraz na moją kanapę. Siedzi tam ojciec z córką 39/12 lat i oboje haftują. Jedno koszyczek drugie psa.
    Na drugim końcu siedzi mama z drutami w rękach.
    Nie do pomyślenia?

  23. A moje zdanie jest ciut odmienne, nie popieram twojego hasła. Wymyśliłam sobie własne i nie uważam, że muszę bronić swojego hobby, ani nie uważam, że społeczeństwo w sposób krzywdzący podchodzi do naszego hobby. Pozwoliłam sobie na kilka uwag na ten temat na moim blogu.
    pozdrawiam

  24. Dla mnie nigdy robótkowanie nie było wykładnikiem wieku. Moja mama dużo robiła na drutach i to ona pokazała mi podstawy, jak jeszcze byłam małą dziewczynką. I moja mama nie była wtedy staruszką 🙂 Choć druty mnie nie wciągnęły, bo bardziej preferuje szydełko, podpisuje się pod banerkiem obiema rękami 🙂 Kocham szydełkować 🙂 I nie tylko to:-) Banerek z przyjemnością umieszczę na moim blogu 🙂 Pozdrawiam

  25. Ha, mój brat (10 lat starszy) śmiał się ze mnie, że wyglądam jak stara babcia z szydełkiem czy drutami. Teraz sam mnie prosi o czapkę na zimę na jego łysinkę. Miałam co mu wypominać 🙂

  26. Może i do najmłodszych nie należę, ale nie wyobrażam sobie żebym po prostu siedziała przed telewizorem i nic nie robiła- nazwiecie to przyzwyczajeniem, rutyna, ale jakże przyjemne i do tego przydatne! i zapomniałabym – skarpety nauczył mnie robić tata:)
    Banerek zabieram do siebie 🙂

  27. Ja i moje LICZNE koleżanki od drutów/szydełka mówimy o sobie „wieczne dziewiarki”. Bo robimy ciągle i wszędzie, nie rozstając się z dyżurnym kłębkiem w torebce. Nawet na konferencjach w ministerstwie czy w eleganckich lokalach 🙂 I myślę, że będziemy tak robić również stojąc jedną nogą nad grobem.

  28. Mnie tam wisi co inni mowia czy pisza o dzierganiu, ja to uwielbiam i to najwazniejsze.
    Pewnie, ze czasem „zlapie sie za kudly” z kims, kto nie rozumie i wkurzy mnie patrzac na mnie z politowaniem i puszczajac tekst „to takie nuuuuuudne ale skoro juz robisz, to zrob mi….”. Nie jestem lagodna, slodka babcia z drutami, jestem sukowata osa, dziergam od 6 roku zycia, bedzie wiec tego razem 45 lat dziergania i szydelkowania zatem odpowiedz jest jaka jest. Najczesciej w kwiecisty sposob uswiadamiam „ofierze”, ze patrzec jak glupek w szklany ekran pijac piwo, to dopiero nuuuuuda, ze o grach komputerowych, to juz nawet nie wspomne, bo szkoda slow.

  29. Cześć.
    Właśnie natknęłam się na coś ciekawego związanego z tematem, dlatego tutaj wracam. Otóż zakupiłam w antykwariacie książkę wydaną w 1978 roku, w której to przeczytałam:

    „Odległe to czasy, w których jedynie babunie umiały posługiwać się szydełkiem lub drutami i znały wszystkie sekrety robótek ręcznych. Dziś prawie każda pani domu ma w swojej garderobie własnoręcznie wykonane rzeczy, które nosi z satysfakcją i zadowoleniem.”

    Jak widać i 35 lat temu na drutach nie robiły jedynie babcie. I 35 lat temu, odżegnywano się w ten sam sposób od tego stereotypu. Zabawne:))
    Zapewne nigdy tak nie było, że tylko babcie na tych drutach robiły. W czasach, kiedy kilka pokoleń zamieszkiwało razem, oczywistym było, że młodzi uczyli się od starszych, obojętnie czy ta wiedza była związana z dziewiarstwem, gotowaniem, czy robieniem w polu.
    Ciężko doszukiwać się skąd powstał stereotyp, ja zgadnę sobie, że być może stąd, że gdy widziano /robiono zdjęcie jakiejś babci, to ona zwykle z drutami siedziała, bo co innego miała do roboty. Ale zaglądnijcie do książek Elizabeth Zimmerman (1910-1999) kobieta, która zrewolucjonizowała dziewiarstwo w Stanach Zjednoczonych, jest tam mnóstwo jej zdjęć z drutami, w czasach, kiedy była dzieckiem.

    Mnie osobiście nie rusza w żaden sposób, to co ktoś mi mówi, gdy mnie widzi z drutami. Że tylko babcie dziergają, czy też, że jej/jego babcia też dzierga, albo, że jestem „za młoda” na dzierganie, czy inne skojarzenia z babciami, wiekiem i dzianiem razem wzięte.

    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego zaproponowałaś to pospolite ruszenie:). Przecież, widać, że nie jesteście babciami (jeżeli nie jesteście), przecież widać, że robicie na drutach i nie jesteście babciami. Nie jest to w żaden sposób krzywdzące. Zupełnie. To tylko jeden ze stereotypów, który jest nad wyraz zabawny:)

  30. Pospolite ruszenie zaczęło się w sumie samo 🙂 Ja tylko napisałam co myślę o stereotypach związanych z drutami i robótkami ręcznymi przywoływanymi przez opinię społeczną co jakiś czas…
    Zresztą niedawna reklama którejś z sieci telewizyjnych po raz kolejny sięga po wyświechtany schemat i pokazuje robienie na drutach jako rzecz idealną na moment tuż przed szaleństwem wywołanym nudą.
    Mi osobiście „babciowe” skojarzenie z drutami po prostu się nie podoba, bo odległa jestem bardzo od takiego wzorca…

  31. Ja to w zasadzie już jestem stara i w moim wieku już bywa się babcią 😉 ale na drutach zaczęłam robić w wieku lat 16 i – tak, solidaryzuję się z tym hasłem. Przez wiele lat mojego dziergania, nierzadko w miejscach publicznych nie spotkałam się osobiście nigdy z nieprzyjaznym komentarzem czy zachowaniem, ale wkurza mnie taki stereotyp uparcie propagowany w mediach – w prasie, telewizji itp. gdzie panie redaktorki ciągle się dziwią że osoba młoda i robi na drutach. albo szydełkuje. Ciekawe skąd to się bierze? Tym bardziej że moda na ręcznie dziergane rzeczy trwa od kilku sezonów co najmniej – to skąd te ręcznie robione czapki i swetry się biorą wg specjalistek od mody?…

    1. Myślę dokładnie tak jak ty! Usilne wciskanie drutów w ręce babinek i niepracujących matek, które odbywa się w telewizji to moim zdaniem po prostu żenada, ponieważ dziewiarki już od dawna tak nie wyglądają! Bywam na różnego rodzaju spotkaniach dziewiarskich i coraz częściej spotykam tam młode dziewczyny, studentki, ale także osoby bardzo zapracowane, pracowniczki korporacji, managerki, lekarki, architektki, prawniczki, właścicielki firm, zresztą sama wpisuję się w ten trend wolnych zawodów rozmiłowanych w drutach, bo prowadzę firmy, zajmuję się szkoleniami, a jednocześnie nie wyobrażam sobie życia bez drutów, a ostatnio także bez kołowrotka.

  32. popieram. kiedys na studiach jak mnie kumpel z szydełkiem zobaczył to był w szoku hehe. media .. no cóz.. tworza swoj wlasny swiat i niewiele on ma z rzeczywistoscia wspolnego.pozdrawiam

  33. Moją pasją jest szydełko, druty rzadko biorę do ręki, ale zgadzam się z Panią. Pierwsze serwetki szydełkowe robiłam w szkole podstawowej. Teraz jestem mamą po 30-tce i robię maskotki szydełkowe. I wcale nie czuję się jak starsza pani, która siedzi w fotelu i robi skarpetki na drutach.

    1. Ja też wcale się tak nie czuję, no i zazwyczaj dziergam w innych miejscach niż fotel bujany z gromadką wnuków wokół (nie mam ani jednego, ani drugiego).

  34. Nie prowadzę bloga i nie zamierzam. Do tego trzeba mieć czas, mieć coś ciekawego do powiedzenia-opowiedzenia ewent.pokazania. I jestem prababcią. Moją młodszą wnuczkę uczyłam robić na drutach i szydełku gdy miała 16 lat (robi do tej pory) Córki robią, synowej na razie nie mam. Nie spotkałam się z negatywnym nastawieniem na stwierdzenie, że robię na drutach nawet wtedy gdy miałam czterdzieści parę lat. Tylko ktoś kto nic nie umie potrafi kpić o hobby innych, Ale wszędzie gdzie będę mogłam wypowiem swoje zdanie na w/wym. temat. Umieszczę też na facebooku. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. – Babcia Weronika

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *