Knitting loom, czyli…

…czyli w wolnym tłumaczeniu warsztat dziewiarski. Najbardziej prosta i podstawowa forma maszyny dziewiarskiej.

Dość dawno temu odkryłam ten przedmiot oglądając filmiki na Youtube. No i wpadłam jak śliwka w kompot! Musiałam to mieć, wypróbować, sprawdzić. Nieco mój zapał nieco ostudziła cena – rozbudowany zestaw, który byłby na tyle opłacalny, by go sprowadzać z Anglii, to koszt około 50$.

Zaczęłam więc kombinować i stworzyłam swoją wersję – żeby oszczędzić i zobaczyć, czy w ogóle to jest coś dla mnie. No i mam!

Okazało się jednak, że wiele rzeczy zrobiłam źle (za krótkie gwoździe, za duże główki) i warsztat jest niefunkcjonalny. Podjęłam jednak decyzję o zakupie knitting loom przez Amazon i na pewno napiszę osobnego posta na ten temat, jak już do mnie to dotrze.

Przy okazji szukam też osób, które byłyby być może chętne na wspólne zakupy, ale to oferta głownie dla osób z Wrocławia, bo późniejsze rozsyłanie przedmiotów po Polsce zjadłoby całą zaoszczędzoną kwotę.

Na koniec zostawiam Was z filmikami, które spowodowały moją miłość do knitting loom. Może i wam się to udzieli:

I jak? Co o tym myślicie?

Może spodoba ci się jeszcze...

11 komentarzy

  1. Ja już dawno chciałam takie loom'y mieć 🙂 Ale patrzyłam na okrągłe, plastikowe. Jeśli uzgodnimy wspólnie jakie narzędzie kupić, to ja jestem chętna do spółki. Może wyszukamy gdzieś bliżej niż w USA, no ale to na pewno będzie zależne od ceny.
    Pozdrawiam!

  2. Nie będę kupować z USA, tylko z UK, bo to znacznie bliżej, no i wysyłka powyżej 25 funtów jest za darmo do Polski. Ale początkowo sprawdzałam ceny na stronie amerykańskiej, stąd te dolary.

    Ja chcę kupić komplet okrągłych, komplet podłużnych, zapasowe haczyki do przekładania (bo na pewno zaraz je pogubię) i kilka książek na ten temat. Chciałabym zrobić zakupy w listopadzie, więc możemy się dogadać na spotkaniu robótkowym u Burtona (jest już termin ustalony? 5.11?).

    Zresztą może się okazać, że chętnych na różne amazonowe zakupy będzie więcej.

  3. @margeritka
    Ja tez długo nie mogłam (i też nie za bardzo chciałam) się nauczyć dziergać na drutach. Wydawało mi się to za trudne i za nudne jak dla mnie. Ale jak zobaczyłam szale Dagny to stwierdziłam, że muszę, bo nie stać mnie na ich zakup, więc muszę sobie sama zrobić, a dodatkową motywacją było to, że na szydełku nie można przerabiać warkoczy, które uwielbiam (potem się okazało, że Amerykanki z Ravelry nawet to potrafią), ale ja już byłam zarażona drutową manią i tak mi zostało. Co więcej ten stan się pogłębia – jak raz wsiąkniesz to koniec!

  4. Mhm, podejrzewam, że pomysł działania jest podobny.
    Na moim na pewno dzierga się wolniej, ale jak przejrzałam filmiki i zobaczyłam pełną prędkość osób prezentujących, a nie powolne pokazywanie jak-dla-debila, to wydaje mi się, że to znacznie szybsza metoda niż zwykłe drutowanie. Jak będę miała własne knitting loom, to będę testować i pochwalę się wynikami porównania 🙂

  5. Ostatni raz na drutach robiłam mając chyba 10 lat… Babcia mnie nauczyła i bardzo to lubiłam. Ale później mi przeszło. Teraz powoli wracam do tego, ale myślę, że ten sposób jest prostszy i szybszy 🙂
    Dla poćwiczenia zrobię sobie jednak sama takie urządzenie, a jak już się nauczę to może…
    Nie znalazłam nigdzie (ale nadal szukam) jak się taką robótkę kończy?

  6. Nie wiem. Jakoś mnie to nie interesowało – znając mnie po prostu przełożę na druty albo an szydełko i skończę jak zawsze. Albo wykorzystam sposób na zaszywane zakończenie – dziś napiszę o nim wieczorem więcej przy okazji posta o pierwszych skończonych skarpetkach.

  7. Witam serdecznie. Też kiedyś oglądałam te filmiki i są bardzo ciekawe, godne wypróbowania. Chętnie bym się dorzuciła do przesyłki , gdyby zamówienie doszło do skutku. Nie mieszkam wprawdzie we Wrocławiu, ale mam tam znajomych, którzy często jeżdżą w moje strony :-)Proszę o odpowiedź na email
    szarobure@gmail.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *