Warsztat dziewiarki – druty na żyłce KnitPro, Addi, Hiya-Hiya (porównanie)

Zgodnie z obietnicą czas na porównanie drutów na żyłce różnych producentów – w szranki staną Addi, KnitPro oraz Hiya Hiya. Oto jakie są moje doświadczenia z tymi drutami.

Druty na żyłce Addi KnitPro Hiya HiyaKolejność na zdjęciu od lewej do prawej: Addi, KnitPro i Hiya-Hiya

Zanim zacznę porównanie chcę zwrócić uwagę na trzy rzeczy – cenę, moje osobiste preferencje i uwarunkowania oraz niedoskonałość testów wynikającą z posiadanego sprzętu.

Dziergam dużo i lubię korzystać z doskonałej jakości sprzętu, więc cena nie jest dla mnie priorytetem. Nie biorę w ogóle po uwagę firm takich jak Prym i innych tanich drutów z żyłką dostępnych w stacjonarnych pasmanteriach – kiedyś miałam takie druty i nigdy więcej nie powtórzę tego błędu. W poście porównuję druty, których ceny zaczynają się od 25-30 złotych za komplet.

Druga rzecz to moje osobiste preferencje i uwarunkowania, które decydują o mojej ocenie i faworytach zestawienia. Jakimś cudem obracam druty w trakcie pracy, co skutkuje zwijaniem się żyłki i/lub rozkręcaniem drutów, nie lubię ostrych końcówek, ponieważ popycham drut palcem w trakcie przesuwania robótki, nie przeszkadza mi trzymanie metalu w rękach i dotyk metalowych drutów, robię też luźne oczka, a na dodatek uwielbiam gadżety. Będę starać się pokazać za i przeciw każdej z firm, jednak to czy lubię dane druty czy nie wynika z wygody ich użytkowania dla mnie i nie musi się sprawdzić w waszym wypadku. Decydując się na zakupy pod wpływem tego, co napisałam bierzcie poprawkę na siebie 🙂

Test drutów poparty jest kilkuletnim ich używaniem, więc miałam czas dobrze się z nimi zapoznać, jednak opieram moje opisy i doświadczenia na tym, co posiadam (kiedyś jak będę dużą blogerką, to może będę kupować albo dostawać sprzęt do takich zestawień, ale na razie muszę sobie radzić sama). Zatem w poście pojawią się metalowe  druty Hiya Hiya do łączenia, metalowe i akrylowe druty KnitPro do łączenia oraz metalowe druty Addi na żyłce stałej, bo takie akurat posiadam 🙂

Porównanie Addi, KnitPro i Hiya HiyaNa zdjęciu porównanie końcówek drutów o zbliżonym rozmiarze – od lewej do prawej Addi, Hiya Hiya oraz KnitPro (mimo większego rozmiaru końcówka drutu jest zdecydowanie bardziej szpiczasta)

A teraz koniec przynudzania – czas na konkrety!
Każdy zawodnik przedstawi swoją największą zaletę, największą wadę oraz opis zawierający inne istotne cechy oraz moją ocenę gwiazdkową oraz podpowiedź dla potencjalnych właścicieli.

 

Druty AddiAddi
Największa zaleta: doskonała jakość wykonania, najlepszy gatunek wykorzystanego metalu spośród wszystkich producentów
Największa wada: wysoka cena i niewielka dostępność w Polsce
Pierwsze druty na żyłce w moich zasobach, cenię w nich niemiecką precyzję wykonania, gładki metal i idealną żyłkę, która nie jest ani za miękka ani za twarda, nie zwija się i nie plącze. Niestety nie wiem jak wygląda w tym wypadku odkręcanie się żyłki od drutu, ponieważ mam 4 stałe modele. Czubek drutu też jest optymalny – ani za ostry ani zbyt obły. Niestety nie wiem jak się zachowują rozkręcane modele, muszę jednak przyznać, że miejsce łączenia żyłki z drutem jest w tym wypadku naprawdę zbliżone do perfekcji. Firma jest przewidywalna, a jakość produktów bardzo wysoka i powtarzalna w czasie, więc się lubimy 🙂
Moja ocena: 8/10
Rada: Fajny prezent dla każdej dziewiarki, bo te druty są bardzo uniwersalne i godzą wiele preferencji, a ich jakość jest naprawdę niezrównana.

 

Druty KnitProKnitPro
Największa zaleta: ogromy wybór i całkowita kompatybilność
Największa wada: bardzo ostre szpice
Mam kilka par tych drutów – plastikowe, kolorowe kredki oraz metalowe bardzo grube druty do extreme knitting, mam również ich nowość czyli druty karbonowe, jednak materiałowi, z którego wykonane są druty poświęcę któryś z kolejnych wpisów w tej serii i wtedy więcej się o nich dowiecie, więc nie będę się teraz nad tym rozwodzić. Uwielbiam KnitPro za odgromną dostępność, przystępne ceny (zwłaszcza w wypadku akrylowych drutów) i mnóstwo różnych nowości. To niesamowite, że w ciągu zaledwie 6 lat firma stała się światowym potentatem w niszowym dziewiarskim światku. Ogromne znaczenie ma w tym wypadku jakość, ogromny wybór i fakt, że wszystko do siebie pasuje – można kupić dowolne druty i dowolne żyłki i zawsze uda się z tego zrobić działający komplet. No i te wszystkie nowości, nietypowe materiały, nic tylko kupować i próbować 😉 W KnitPro najbardziej przeszkadzają mi zbyt ostre końcówki, które robią mi podczas pracy dziurę w palcu. Wkurza mnie także konieczność używania kluczyka do dokręcania żyłki do drutów – ten kawałek drucika jest niezbędny, bo inaczej druty rozkręcają mi się po kilku ruchach, łatwo go zgubić, a przy moich podróżach jest to kolejny element, o którym muszę pamiętać przy pakowaniu. Nie ratuje ich nawet fakt, że dokręcone kluczykiem druty są właściwie nie do ruszenia (rozkręcam druty podczas robienia, więc powinno mnie to cieszyć, ale konieczność pamiętania o dodatkowym osprzęcie oraz koszmarne trudności w sytuacji kiedy go brakuje skutecznie psują radość). Niestety masówka KnitPro czasem kończy się niedoróbkami i chociaż ogólna jakość produktów jest wysoka, to dwukrotnie zdarzyły mi się u tej firmy niedociągnięcia – w jednym wypadku był to przekręcony gwint w żyłce, co powodowało, że nie dało się jej dokręcić należycie, drugi defekt to skaza drewna na jednym z szydełek tej firmy, która powodowała nieprzyjemny przeskok nici podczas roboty. Niby nic poważnego, ale wkurza 😉 KnitPro ma z mojego punktu widzenia jeszcze dwie zalety, których brakuje konkurentom – dziurka na kluczyk przy gwincie żyłki może służyć do bezproblemowego nanizania w robótce nitki ratunkowej, z której regularnie korzystam, bezpośrednio w trakcie pracy bez konieczności przekładania oczek. Drugi plus to istnienie blokad, które pozwalają zastąpić druty, np. w transporcie lub przy chwilowej przerwie w dzierganiu – wówczas druty można odkręcić i np. wykorzystać przy innym projekcie. Ze względu na stałą żyłkę druty KnitPro w moich rękach jeśli są mocno dokręcone zwijają żyłkę (swoją drogą bardzo fajną, dość elastyczną) a jeśli są dokręcone słabiej, to się rozkręcają na potęgę.
Moja ocena: 7/10
Rada: Jeśli chcecie zaopatrzyć się w pierwszy zestaw drutów z wymiennymi żyłkami, to nie wyobrażam sobie lepszego wyboru niż zestawy Starter drutów KnitPro – można je mieć w komplecie już za nieco ponad 50 zł za 3 pary różnych drutów z 2-3 różnej długości żyłkami oraz akcesoriami (kluczyki i blokadki). Jeśli okaże się, że lubicie dziergać na okrągło jest to idealny punkt wyjścia do zakupu kolejnych akcesoriów, a jeśli nie, to stratę łatwo przeboleć.

 

Druty Hiya HiyaHiya Hiya
Największa zaleta: ruchome mocowanie żyłki
Największa wada: dwa rozmiary akcesoriów – osobne żyłki i dodatki dla małych oraz dużych rozmiarów drutów, co generuje dodatkowe koszty
Mój osobisty ulubieniec – na początku dziewiarskiej przygody, gdy wiedziałam już, że to hobby „na poważnie” zaopatrzyłam się najpierw w komplet małych rozmiarów, a po jakimś czasie dokupiłam też duże rozmiary i obecnie dysponuję kilkunastoma parami drutów i sporą ilością żyłek. Koszt obu kompletów to łącznie około 500 złotych, jednak to moim zdaniem dobrze wydane pieniądze, choćby dlatego, że dzierga się na tych drutach szybciej niż na komunistycznych pozostałościach ewentualnie tanich drutach aluminiowych, a komfort pracy jest bardzo wysoki. W moim wypadku o ich przewadze decydują 4 rzeczy – ruchome osadzenie żyłki, co pozwala jej się obracać swobodnie w łożysku łącznika (żyłka się nie zwija ani nie rozkręca drutów), zmiana akcesoriów tylko przy użyciu rąk (brak znienawidzonego kluczyka), śliczne etui, które stanowi komplet z drutami (mój wierny towarzysz podróży <3) oraz dobrej jakości metal w połączeniu z odpowiednią ostrością końcówki, która pozwala na przyjemną pracę i łatwe nabieranie włóczki, ale nie kłuje palców. Poprzednie żyłki (przezroczyste) wydawały mi się fajniejsze niż nowa (błękitna) seria, która jest dość wiotka, jednak nie zmienia to komfortu pracy, to czyste przyzwyczajenie z mojej strony. Ze względu na fakt, że tymi drutami dziergam najwięcej, to muszę stwierdzić, że po czasie gwint się wyrabia i mam jedną żyłkę (najczęściej używana – średnia długość dla drobnych rozmiarów drutów), która ma tendencję do rozkręcania i będę musiała ją wymienić na nową. Jednak biorąc pod uwagę ile z niej korzystałam, to miała prawo się zużyć. To właśnie druty Hiya Hiya są dla mnie najbardziej naturalnym przedłużeniem mojej dłoni – takim typem narzędzia, o którym po prostu nie trzeba myśleć, bo jest na swoim miejscu i bez szemrania wykonuje swoje zadania. Najbardziej je lubię i większość rzeczy dziergam właśnie na nich. Chociaż nie do końca potrafię ten wybór racjonalnie uzasadnić, to uwielbiam moje Hijki i nie zamieniłabym ich na żadne inne 🙂
Moja ocena: 9/10
Rada: Jeśli rozkręcacie inne druty w trakcie pracy, zwijacie żyłkę lub popychacie robótkę palcem, to Hiya Hiya to wybór dla was, a duży koszt tych drutów warto przeboleć, ponieważ kupuje się je raz na zawsze.

Reasumując – najlepiej jest zacząć od KnitPro, bo tam wszystko do siebie pasuje i najłatwiej jest rozbudowywać swoje zestawy, tym bardziej, że do wyboru jest mnóstwo rozmiarów, materiałów oraz typów drutów, a także spory zasób innych akcesoriów. Kto zwrócił uwagę na fakt, że mam najwięcej rodzajów drutów, które najmniej lubię? To właśnie dlatego, że są najtańsze z tych porządnych, dostępne i kompatybilne, w związku z tym bez żalu kupuję je na próbę 🙂
Jeśli coś Wam nie odpowiada w KnitPro, to polecam sięgnąć po Addi Lub Hiya-Hiya, obie firmy mają podobną ofertę i jakość – wybór jednej z nich jest ściśle uzależniony od indywidualnych preferencji dziewiarki.

A jakie są Wasze doświadczenia z różnymi producentami? Na jakich drutach lubicie robić najbardziej? Co cenicie w poszczególnych firmach, a co Was wkurza? A może przytrafiły się Wam jakieś problemy z drutami?

Może spodoba ci się jeszcze...

35 komentarzy

  1. Używam Knitpro, kupiłam sobie sukcesywnie całą zaczynając od startera, mam akrylowy zestaw tylko ze startera, czytając opinie się ze łatwo je złamac w mniejszych rozmiarach zrezygnowałam z nich. Grube druty, powyżej 4 mm mam drewniane, Lubie ich stukot :-), cieńsze wole metalowe tylko dlatego, że mają bardziej precyzyjna grubość. Zamawiając drewniane 3,5 dwukrotnie wymieniałam końcówki, bo nijak nie chciały miec tego rozmiaru, (wada!) wiec od 4 w dół mam metalowe. Zalety jego dla mnie- ostre końcówki :-), fantastyczna możliwość kombinowania z długością żyłek, mam bowiem łączniki i nie jest problemem przymiarka swetra robionego od góry włączając na ten czas dodatkowe żylki.
    Chusty ze sliskich wloczek robie na drewnianych końcówkach, oczka lepiej się ich trzymają.
    Wady- tzn jak piszesz, idąc na masówkę ich precyzja kuleje, metalowe końcówki od zylek musiałam w jednej zylce spilowac pilniczkiem do paznokci.
    Ostatnio zrobiłam jeszcze jeden używek z moich knitpro- łącząc żylki użyłam ich do blokowania chusty 🙂 koncowka druta przewleklam je przez prosty brzeg chusty i ustabilizowalam w kilku miejscach szpilkami. Działa pięknie!

    1. Ostre końcówki to dla niektórych zaleta, dla innych wada 🙂 Pod tym względem albo się KnitPro kocha, albo nienawidzi i ja niestety jestem w tej drugiej grupie (żałuję trochę, bo to najtańszy z tych drogich producentów)

      Drewniane druty w moich zasobach mam tylko jedne i nigdy na nich nie dziergałam (to jakiś masochistyczny rozmiar 2,00 czy 1,5mm), ale przymierzam się do tego, żeby sobie sprawić jakieś takie przykładowe…

      Z akrylowymi nie miałam żadnych problemów i chyba nie aż tak łatwo je złamać. Moich używam dość często i nie wyobrażam sobie uszkodzenia ich przy dzierganiu (chyba, żeby przez zdeptanie czy usiądnięcie). Też słyszałam jednak, że są delikatne, czego jednak mój drobny zestaw starterowy nie potwierdza. Mają za to taki plus, że można na nich dziergać w samolocie i bez problemu przechodzą przez kontrolę bezpieczeństwa (próbowałam osobiście i potwierdzam).

      Mam różnej długości żyłki i łączniki KnitPro, więc przy najbliższym blokowaniu wypróbuję twój pomysł, bo wydaje mi się genialny w swej prostocie i nie wymaga dodatkowych nakładów w przeciwieństwie do specjalnych drutów do tego celu, na które się czaję od jakiegoś czasu 🙂

    1. Ale jakbyś chciała zacząć dziergać albo komuś kupić coś na prezent, to już wiesz co i jak 🙂
      Dzięki za odwiedziny.

  2. Zgadzam sie w wiekszosci z Twoja opinia, ja tez cenie „dobry sprzet”. Hiyahiya sa moimi ukochanymi drutami, ja jednak wole ostre koncowki wiec kupilam komplet „sharp” i mysle, ze tak zostanie. Uwielbiam ich obrotowa zylke, aaaach co tu duzo mowic sa swietne jednak nie japonskie. Przyszly na dziewiarski swiat w Szanghaju w 2002 roku, chinscy inzynierowie ojciec i syn zaprojektowali je kierujac sie wskazowkami siostry kochajacej dzierganie tak jak my.
    Nie wiem jak Ty ale ja wole krotka wersje tych drutow, jakos tak lepiej mi leza w dloni, robie na nich wszystko.

    1. Ooo, chińskie pochodzenie drutów to dla mnie prawdziwe zaskoczenie, bo na początku mojej dziewiarskiej przygody z nimi dotarłam gdzieś do informacji o tym, że pochodzą z Japonii i tak już sobie to zakodowałam 🙂 Już poprawiam treść wpisu, bo nie chcę wprowadzać w błąd czytelników.

      Ja lubię w Hijkach właśnie to, że nie są ostre i to, że są dość długie, więc można je trzymać całą dłonią przy robieniu. Ale jak widać „co kraj, to obyczaj”, albo może raczej „co dziewiarka, to inny gust” 😀 Tak czy inaczej to właśnie przy tej firmie najbardziej czuję, że narzędzie stanowi naturalne przedłużenie mojej dłoni. Podczas pracy nie muszę myśleć o trzymanym w dłoni drucie, bo on tam po prostu jest i odwala swoją robotę bez grymaszenia… Każdy kto dziergał kiedyś złymi drutami wie jak bardzo jest to istotne i ile daje radości!

  3. „dziurka na kluczyk przy gwincie żyłki może służyć do bezproblemowego nanizania w robótce nitki ratunkowej, z której regularnie korzystam, bezpośrednio w trakcie pracy bez konieczności przekładania oczek”
    GE-NIAL-NE. Dzięki za podpowiedź.

    1. Dawno temu miałam przygotować filmik prezentujący jak się to robi w praktyce, ale jakoś nie mogę się zmobilizować, niemniej jednak sama nitka ratunkowa jest genialna, a możliwość wprowadzania jej bez dodatkowych ceregieli jest naprawdę fantastyczna.

      Najzabawniejsze jest to, że właśnie ze względu na nitkę ratunkową Hiya Hiya miała wprowadzić żyłki z dziurkowanym gwintem, chociaż ich mocowanie tego nie wymaga. Kupowałabym…

    2. HiyaHiya w nowych żyłkach wprowadziła diurki do nitek ratunkowych, są też blokady to żyłek, żeby dokręcić druty a zostawić robótkę na żyłce. W drutach metalowych są dwa rodzaje końcówek, zwyczajne i ostre.

      1. O ostrych końcówkach dowiedziałam się niedawno. Jednak nigdy z takimi nie pracowałam, więc kompletnie nie mam o nich zdania (a jeśli nawet to negatywne, bo nie lubię ostrych drutów ;-P)

        Dziurkowane końcówki żyłek to dobry pomysł, chociaż dla mnie nie aż tak istotny, bo do wplatania nitki ratunkowej używam nawleczonej igły, ponieważ w moim wypadku wiąże się to z przymiarkami.

        Natomiast dokręcane blokady do żyłek to coś moim zdaniem niezbędnego – szczególnie przy takim trybie pracy jak mój, kiedy mam kilka(naście) rozgrzebanych robótek, więc dobrze, że nareszcie są dostępne.

  4. Mnie addi się okrutnie porysowały i część ma nawet zadziory. KP mają ostre czubki, co dla mnie jest zaletą, bo ciasno dziergam. Rozkmin kluczykowych nie rozumiem, bo wystarczy spinacz biurowy 😉 Niestety w KP często jest problem z gwintami, mam 2 żyłki, w których jeden z gwintów pasuje tylko do 1 drutu z pary o.O Trzecia żyłka jest ok.
    Hiya-hiya mają dla mnie za okrągłe czubki, nie lubiłam ich i komuś oddałam.
    Podobnej klasy co addi sa dropsy, nieco tańsze, nie mają wymiennych żyłek, ale tego nie każdy potrzebuje.

    1. Widzę, że co dziewiarka to opinia!

      Moje Addi mają zdecydowanie najlepszej jakości metal ze wszystkich posiadanych przeze mnie drutów, ale z tego co piszesz im także trafiają się gorsze serie. Problem z żyłką KnitPro też mi się przydarzył, więc wiem dokładnie o co chodzi.

      A co do wyższości Hiya Hiya nad KnitPro (i odwrotnie) to wszystko zależy do osobistych preferencji – ja nie lubię czubków więc w cuglach wygrywają u mnie Hijki, ty lubisz czubate druty, więc męczyłaś się z nimi, bo są obłe i wybierasz Knitki 🙂 Ciekawe w sumie, że to te dwie firmy walczą o miłość i uwagę dziewiarek – nigdy nie spotkałam wyznawczyni Addików (a przynajmniej żadna dziewczyna się do tego nie przyznała)…

      1. Niestety, żeby dokręcić żyłkę/zmienić druty trzeba mieć jakieś dodatkowe akcesorium, a ja często jestem w podróży i wtedy to poważny problem. Poza tym w KnitPro najbardziej i tak przeszkadzają mi ostre czubki, które dziurawią mi palec. Gdyby chodziło tylko o kluczyk, to znalazłabym pewnie jakieś rozwiązanie 😉

  5. ja mam jedne addi 3,5 bambusowe – fajne, ale nie zachwyciły
    kupowałam stałe knit pro, drewniane – mam ich kilka par, bardzo lubię, ale odkryłam cubics – kwadratowe – KOCHAM!!!
    nie posiadając grubych drutów, a potrzebując „na wczoraj” kupiłam jakieś nonejmy, plastikowe czy jakoś tak, robiłam na zamówienie akrylową czapkę [nienawidzę akrylu] na tych plastikach, myślałam że się zastrzelę
    ostatnio kupiłam żyłkę do łącznia knit pro i teraz trochę eksperymentuję – mam już metalowe, cubics i drewniane okrągłe, podobno fajne efekty przy robieniu na okrągło daje mieszanie drutów – gdy lewy jest inny, a prawy inny, ja dokupiłam do tego szydełko tunezyjskie, robię półgolfy zimowe dla dzieci i w pewnym momencie trzeba dobrać oczka wokół wycięcia na głowę – zastosowanie szydełka na żyłce ułatwia sprawę, potem się tylko zmienia na drut i można dalej dziergać

    1. Możesz napisać więcej o tych Cubicsach? Bardzo mnie one ciekawią!
      Przymierzam się do nich, bo słyszałam sporo zachwytów na ich temat – kto kupił i mu przypasowały, ten przepadał na ich rzecz. Polecały mi je szczególnie dziewiarki, które robią luźne oczka (tak jak ja), tłumacząc, że kwadratowy kształt oraz drewniana, mniej od metalowej śliska, powierzchnia sprzyja utrzymaniu równych oczek i zapobiega ślizganiu się włóczek, które mają do tego tendencję (jedwab, wiskoza, bawełna). Niestety, hamuje mnie cena, bo to na ten moment jedne z najdroższych drutów. Ale jeśli warto, to może zrujnuję się na 2-3 pary na letnie udziergi i chusty.

      Szydełko tunezyjskie też jest na mojej liście zakupowej, ale to u mnie czysta fanaberia (tzw. zakup dla Miecia), ponieważ co tylko mogę robię na raz (plisy, wykończenia, ściągacze, rękawy itp.), a podnoszenie oczek drutem mnie nie boli i wcale nie jestem pewna, czy szydełkiem poszłoby mi to szybciej albo było wygodniejsze.

      1. ja podeszłam do cubicsów z pewnym dystansem, no bo jak kwadratowe?
        okazało się że są bardzo wygodne w trzymaniu i fakt bardzo równo się nimi robi
        proponuję zajrzeć do mnie do posta [podlinkuję na końcu] – robię torbę z resztek na cubicsach, z resztek bardzo różnych, jak spojrzysz na zdjęcia to włóczki jakich używam są bardzo różne – od eskimo dropsa [turkus, batiki, jasny fiolet] przez alaskę [ta zieleń] potem ciemny fiolet i czarny to podwójnie składana cashmira alize, poza tym big delight i lima jest widoczna na tych fotkach [już raz pisałam że utknęłam na dropsie], więc są to włóczki różnych grubości, a wszystko robię cubicsami 7 i jest równiutko
        w sumie nie zależało mi żeby było bardzo równo, bo torbę i tak będę na końcu filcować, a tu proszę jaka niespodzianka 😉
        co do drewna, to ja na ogół używam drewnianych, więc różnicy w materiale nie widzę
        teraz kupiłam sobie wymienne też cubicsy
        http://magestudioeu.blogspot.com/2014/05/projekt-resztki-czesc-pierwsza.html

        1. Miałam Cubicsy na liście zakupowej, ale po Twoim opisie po prostu muszę je wypróbować! Tym bardziej, że w ogóle nie mam drewnianych drutów na składzie…

    1. Ja bardzo szybko po tym jak zaczęłam dziergać kupiłam sobie dobre druty i to była świetna decyzja. Najpierw zainwestowałam w 4 pary stałych drutów Addi (mam je do dziś i lubię na nich dziergać), a niedługo później sięgnęłam po zestaw Hiya Hiya (jakaś okazja była i wybrałam go sobie na prezent). I przepadłam totalnie!
      Podejrzewam, że gdyby nie porządny sprzęt to przekonywanie do dziergania trwałoby dłużej. Zresztą widzę to po mojej aktualnej niechęci do szydełkowania – mam przede wszystkim stare, niezniszczalne metalowe szydełka komunistycznej produkcji i generalnie rzecz biorąc niechętnie po nie sięgam, bo brakuje mi przyjemności pracy, jaką daje fajny sprzęt. Do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja 🙂

      1. ja pierwsze druty dostałam proste od teściowej, z zestawu robimy na drutach, czy jakoś tak, badziew niemiłosierny, zaraz potem znalazłam w necie addiki bambusowe i jako ledwo co początkująca kupiłam na żyłce 40 cm, bardzo szybko kupowałam już nowe KP na 80 cm, nie wiedziałam że długość żyłki liczy się z drutami 😉 i racja, sprzęt to podstawa, jak kupiłam addiki i kp, to szybko zrozumiałam skąd się wzięły trapezowe szaliki w dzieciństwie 😉

        1. Tak mierzenie długości drutów to w ogóle magia – bo stałe liczy się razem z drutami, ale jak kupujesz samą żyłkę to podana jest jej długość bez drutów 🙂
          Osobiście uważam, że nauka powinna odbywać się na dobrym sprzęcie (a nie czymkolwiek z zapasów), bo odpowiednie narzędzia poprawiają komfort pracy, przyspieszają naukę i zwiększają motywację. Przekonałam się o tym ucząc jakiś czas temu moją przyjaciółkę (zresztą jest na blogu jej gościnny o nauce http://yadis.pl/1727/nauka-robienia-na-drutach-wpis-goscinny.html). Przywiozłam wtedy ze sobą własne druty, ale po jej zachowaniu wiem już, że jest „stracona” i komunistyczne druty nigdy jej nie zadowolą 🙂 Ot, taki mój mały sukces wychowawczy 😛

  6. No, to ja jestem zagorzałą fanką Addików. Kiedy pojawiły się w zaprzyjaźnionym sklepie 5 lat temu, od razu zdecydowałam się na cały zestaw click’ów. Miał to być prezent na Dzień Kobiet, ale musiałam poczekać kilkanaście tygodni na nową dostawę, tak szybko się rozeszły. Uwielbiam je, a starych używam tylko do przechowywania zaczętych robótek.
    Ponieważ również mam tendencję do przekręcania żyłki w trakcie dziergania, przymierzam się do zakupu HiyaHiya. W międzyczasie nabyłam KP Karbonz, ale mnie nie zachwyciły. Będę używać, bo nie mam tego rozmiaru z Addi, ale pewnie zastąpię je czymś lepszym.
    Agnieszka

    1. Addi mam i nie powiem, nawet je lubię, ale jakoś szału nie ma… Używam, chętnie coś tam na nich wydziergam, ale to nie miłość, a małżeństwo z rozsądku 😀 Hiya-Hiya uwielbiam, ale ostatnio coraz częściej zdarzają mi się zdrady z nowościami od KnitPro – dobrze dzierga mi się na Carbonzach oraz kwadratowych Cubicsach, chociaż na obu idzie wolniej niż na metalowych.

  7. Dzień dobry, ja właśnie chciałam skompletować sobie jakieś fajne druty i natrafiłam w gogle na ten post. Chyba zdecyduję się na druty Hiya Hiya, ale zupełnie nie wiem jak się za te zakupy zabrać 🙂 Może mogłaby Pani wrzucić jakiś link, który ułatwiłby mi podjęcie decyzji. Dodam, że jestem średnio zaawansowana w dzierganiu, ale cały czas się uczę, bo tak mi się to spodobało, że nie chcę przestać…:-)
    Pozdrawiam

    1. Większość moich drutów kupuję we wrocławskiej pasmanterii E-dziewiarka, bo nie lubię płacić za przesyłkę, a tam mogę się po prostu wybrać osobiście na zakupy. Hiya hiya to bardzo dobre druty, jednak na start taki zestaw to duży wydatek, a jeśli lubisz dziergać raz grubo, a raz cienko, to musisz mieć dwa komplety, ponieważ druty mają inne mocowanie do rozmiaru 5mm, a inne powyżej tego rozmiaru.

      Na start prawdopodobnie zdecydowałabym się na druty Knit Pro, bo są najtańsze, a po przesiadce ze standardowych drutów robienie na nich to i tak ogromna różnica.

      Moim faworytem jest poniższy zestaw, bo jest najbardziej uniwersalny, ma świetny skład i cena nie zwala z nóg, a później będziesz już wiedzieć w jaką stronę iść dalej, na jakich drutach najlepiej ci się robi i co dokupować w dalszej kolejności:
      https://www.e-dziewiarka.pl/akcesoria-dziewiarskie-knitpro/zestawy-wymiennych-drutow-drewnianych/zestaw-drutow-drewnianych-chunky-1649-detail

      Te też są fajne, jeśli wiesz, że poszukujesz konkretnych drutów
      – drewnianych:
      https://www.e-dziewiarka.pl/akcesoria-dziewiarskie-knitpro/zestawy-wymiennych-drutow-drewnianych/zestaw-drutow-drewnianych-starter-detail

      – metalowych:
      https://www.e-dziewiarka.pl/akcesoria-dziewiarskie-knitpro/zestawy-wymiennych-drutow-metalowych/zestaw-drutow-metalowych-starter-detail
      https://www.e-dziewiarka.pl/akcesoria-dziewiarskie-addi/zestawy-addi-click/zestaw-drutow-addi-click-starter-detail

  8. Dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedz 🙂 gdybym jednak się uparła na Hiya Hiya, to co mi Pani zaproponuje? Kupić te dwa zestawy – mniejszy i większy? Dziergam różnie, raz cienko innym razem grubo. E-dziewiarka ma coś do zaproponowania z tych w/w Hiya Hiya?

    1. Z tego co widzę w e-dziewiarce dostępne są w tej chwili tylko zestawy z ostrymi końcówkami, zarówno drobne jak i grube. Tyle tylko, że koszt takiego zestawu to prawie 300 zł, a nie 100 jak w wypadku zestawu testowego Knit Pro, a jeśli dziergasz różnie, raz cienko a raz grubo, to naprawdę będziesz potrzebować obydwu. Zwłaszcza jak zaczynasz przygodę z dzierganiem to zamiast upierać się na coś konkretnego lepiej kupić kilka różnych par, z różnych firm i różnych materiałów na próbę, żeby poznać swoje preferencje.

      I naprawdę przyznam, że gdybym teraz kupowała zestaw drutów to bym się poważnie zastanowiła czy wybrać Hiya Hiya (przez tą podwójność rozmiarów), czy jednak zdecydować się na inną markę, np. Knit Pro ze względu na uniwersalność i kompatybilność wszystkiego ze wszystkim i ogromy wybór modeli (ostatnio najczęściej robię na drutach tej firmy) czy moje najnowsze odkrycie Chiao Goo z genialną żyłką (drugi faworyt ostatnich tygodni – te druty ostatnio najczęściej kupuję).

  9. W sumie to nie jestem aż tak bardzo, bardzo uparta jeśli chodzi o Hiya Hiya:-) Zaufam doświadczonej dziewiarce i obstawie na zestaw Knit Pro. No dobrze.trochę jestem zagubiona w tym świecie wymiennych drutów, powiedzmy, że zdecyduję się na ten zestaw: https://www.e-dziewiarka.pl/akcesoria-dziewiarskie-knitpro/zestawy-wymiennych-drutow-metalowych/zestaw-drutow-metalowych-starter-detail .. wtedy mogę dokupować tylko same druty innych rozmiarów, bo żyłki już będę miała w tym komplecie startowym, tak?

  10. W sumie to się nie uparłam na Hiya Hiya aż tak bardzo, bardzo :-)Kupię na początek ten zestaw startowy mieszany, a potem zobaczymy.. Dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam. 🙂

  11. dziękuję za ten wpis, bardzo mi pomógł w decyzji 🙂
    notorycznie popycham palcem, ostre druty odpadają, a już w koszyku miałam ostre, bo nie wiedziałam, że takie są 🙂

    1. Post powstał właśnie po to, żeby pomóc unikać nietrafionych zakupów 🙂 Cieszę się, że mogłam pomóc.
      Mam to szczęście, że mieszkam w dużym mieście, gdzie mogę wybrać się do sklepu włóczkowego i sprawdzić sprzęt na żywo. Ale nie każdy ma tak dobrze…

  12. Wszystko mi Pani, droga Pani, pokomplikowała 😉
    Juz prawie kupilam pelen zestaw od KnitPro, bo przecież Hiya za droga, a ja potrzebuje calego przekroju najlepiej od 2.0 po 12mm. I wpadlam na ten post z ktorego dowiedzialam sie, ze hiya ma obrotowy gwint i wersje sharp i.. koniec z KnitPro. Tym bardziej, ze jednak metal to metal, drewno nigdy nie da tego poslizgu. Obecnie korzystam ze stali nierdzewnej marki noname i choc wiele moznaby im zarzucic, to po przesiadce z bambusow odetchnelam z ulga i znacznie przyspieszylam prace. Na e-bayu mozna dostac powiekszone komplety hiya hiya z trzynastoma parami drutow od 2.75 do 10mm, zestawem zylek i pelnym akcesorium (blokery, konwertery, jakies znaczniki, rozmiarowkę itp.). Wydatek poważny, nawet bardzo. Ale z drugiej strony,dla osoby, ktora nigdy w zyciu nie odlozy drutow na dluzej niz kilka godzin.. coz to za wydatek 😉
    Dzieki za ten wpis, ktory mi zamieszal w glowie, ale i rozjasnil zarazem. Latwiej mi bylo okreslic swoje potrzeby i wymagania i przelozyc to na rozadnosc tego wydatku.
    Pozdrawiam :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *